Kliknij tutaj --> 🐈‍⬛ czy to koniec związku

6. Komunikacja to podstawa. 7. Odrobina tajemniczości. 8. Dobry plan. Długoletni związek i ochłodzenie intymnych relacji to nie rzadkość. To normalne, że po latach wspólnego życia wzajemna fascynacja erotyczna nie jest już tak silna. Na jej miejsce pojawia się szacunek, przyjaźń, zrozumienie. Taylor Swift i Joe Alwyn ROZSTALI SIĘ po sześciu latach związku! (getty) Taylor Swift jest bez dwóch zdań jedną z najpopularniejszych piosenkarek na świecie. Czy to koniec związku Szyca i Śródki? Redakcja Telemagazyn. 17 czerwca 2015, 10:36. Nietypowy numer wyciął Borys Szyc swojej narzeczonej Kai Śródce - przekonuje "Rewia". CZYTAJ TAKŻE: Stan zagrożenia epidemicznego wprowadzono w Polsce 16 maja 2022 r. Wcześniej - od 20 marca 2020 r. - obowiązywał stan epidemii. 5 maja 2023 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła koniec pandemii COVID-19. Projekt rozporządzenie Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie metody zapobiegania COVID-19 z 23 czerwca Czy to definitywny koniec związku ? Na zakończenie związku partnerzy zwykle decydują się z różnych powodów. Bywa tak, że oboje jasno określają, że nic już z tego nie będzie, a bywa że tak naprawdę związek dawno nie istnieje mimo iż żadna ze stron jasno tego nie powiedziała. Recherche De Site De Rencontre Amoureuse 100 Gratuit. Koniec miłości to przede wszystkim poczucie, że w związku czegoś brakuje. O tym, że miłość się kończy świadczy to, że – po prostu – mniej ci zależy. Koniec miłości to przede wszystkim poczucie, że w związku czegoś brakuje. O tym, że miłość się kończy świadczy to, że – po prostu – mniej ci zależy. Jest niezliczona liczba filmów o zakochiwaniu się, tysiące książek i poradników. Opisują motylki w brzuchu, pierwszy pocałunek, magiczne pierwsze spotkanie spojrzeń. Ale tak naprawdę nikt nie mówi o tym, jak się odkochuje. Nie jest łatwo to opisać, po prostu stwierdzasz – nie wiem czy go kocham! Czy to tylko trudny czas w waszym związku? Czy to minie? Może po prostu skończyła się faza zauroczenia, „miesiąca miodowego” i teraz patrzysz bardziej realistycznie. Albo ty i twój partner często się kłócicie – nieporozumienia zdarzają się w każdym związku. Jednak czasami związki po prostu się kończą, tak jak kończy się miłość. Lepiej zdać sobie z tego sprawę jak najszybciej, niż czekać bezczynnie, aż coś się zmieni i trwać w niesatysfakcjonującej relacji. Kasia gotuje z gołąbki bez zawijania Jeśli nie jesteś pewna czy wciąż go kochasz, jest kilka znaków, które mogą pomóc zorientować się w sytuacji. 1. Oczy mówią wszystko. Jeśli twoje oczy zaczęły wędrować, być może wkrótce opuścisz związek. Jeśli za każdym razem, gdy wychodzić z koleżankami, oczy zaczynają błądzić w poszukiwaniu przystojnych mężczyzn, być może musisz przyjrzeć się swojej relacji. Inną rzeczą jest zauważanie atrakcyjnych osób, ale czymś poważniejszym jest stałe rozglądanie się za kimś innym. 2. Gdzie te wszystkie motyle odleciały? Jeśli stan zakochania mija, można to poznać po tym, że już nie czujesz radosnego podniecenia. Gdy dostajesz od niego romantyczne SMSy, a ty nic nie czujesz, być może coś wisi w powietrzu. I to nie są motyle. 3. Coraz rzadziej chodzicie do łóżka. Bardzo ważnym znakiem, że miłość się skończyła, jest brak seksu. Jeśli kiedyś nie wychodziliście z łóżka, a teraz nie masz na to najmniejszej ochoty, coś jest na rzeczy. Seks to nie tyko zbliżenie fizyczne, ale i psychiczne. 4. Brak kontaktu. Przestaliście wisieć godzinami na telefonie, już nie czujesz potrzeby widywania się dzień w dzień, nie odpowiadasz na jego SMSy, gdy tylko je odczytasz. Powoli przestaje ci zależeć na tym, by widzieć, co robi minuta po minucie. 5. Urocze zwyczaje przestały być urocze. Pamiętasz te słodkie drobne rzeczy, które twój partner zwykł robić? Pieszczotliwe zdrobnienia czy próby ugotowania kolacji zamiast cię wzruszać, zaczęły irytować jak dźwięk paznokci na tablicy? Miłość potrafi nas zaślepić i sprawić, że widzimy różne rzeczy w innym świetle. Dlatego coś, co wcześniej cię rozczulało, nagle sprawia, że masz ochotę krzyczeć – Houston, mamy problem! 6. Przestaje ci się podobać. Kiedy jesteś zakochana, nieważne jak wygląda twój partner, a i tak nie możecie utrzymać rąk przy sobie. Jednak kiedy stan zauroczenia mija, także zauroczenie jego ciałem może minąć. Znajdujesz wymówki do niedotykania się nawzajem, nie masz ochoty całować się, zaczyna ci przeszkadzać jego mięsień piwny lub chude łydki. 7. Nie rozmawiasz o wspólnej przyszłości. Nawet już jej nie planujesz. Dawniej planowaliście wspólne wakacje, dom, listę weselnych gości. Teraz nie masz ochoty planować przyszłego weekendu. 8. Nie starasz się – wcześniej nie pokazywałaś mu się na oczy bez makijażu, a teraz nie masz problemu, by chodzić przy nim rozczochrana i w rozciągniętym t-shircie. Zamiast romantycznej kolacji przy świecach lub wyjścia na romantyczny film, przygotowujesz najwyżej popcorn, który jecie, oglądając serial w telewizji. 9. Czujesz, że coś ci umyka. Odkochanie się jest trudne do wytłumaczenia i dokładnego opisania. Zawsze jednak towarzyszy mu jedna rzecz – poczucie, że czegoś brakuje, za czymś się tęskni. Poczucie tej pustki jest bardzo znaczące. 10. Status najlepszego przyjaciela – friendzone. Jeśli zauważasz, że twój chłopak staje się jedynym i najlepszym przyjacielem, to nie wróży nic dobrego. To naturalne dla zakochanych, że partnerzy stają się przyjaciółmi, jednak wciąż powinni być dla siebie atrakcyjni. Jeśli chcesz poradzić sobie z natrętnym wielbicielem, powiedz mu wprost, że nic do niego nie czujesz. Dowiedz się, jak wytłumaczyć, że go nie kochasz. Jeśli boisz się zaangażować uczuciowo, nie zbudujesz poważnej relacji z drugą osobą. Sprawdź, jak sobie radzić z lękiem przed miłością. Miłość na odległość jest czymś trudnym. Sprawdź, czy uczucie na odległość ma sens. Każdy przechodzi kryzys w związku. Dowiedz się, czy warto walczyć o miłość. Rozstanie zazwyczaj wiąże się ze stresem, bez względu na to, czy decyzja o zakończeniu związku była obopólna, czy została podjęta przez jedną ze stron. Jakie sygnały dają nam do zrozumienia, że partner/partnerka myśli o zerwaniu? Czy można jakoś przewidzieć koniec związku albo mu zapobiec? Jak poradzić sobie z rozstaniem? Czytaj dalej. Czy można przewidzieć koniec związku? Czasami aż tak nam się nie układa, że w głębi duszy wiemy, że niedługo dojdzie do rozstania. W innych sytuacjach koniec związku jest dla jednej z osób ogromnym szokiem i zaskoczeniem. Czy są jakieś uniwersalne sygnały, które mogą pokazać nam, że z relacją jest coś nie tak? Według amerykańskiego psychologa Johna Gottmana 4 etapy rozpadu związku to: Krytyka, czyli ciągłe niezadowolenie z zachowań partnera/partnerki i negatywne wypowiadanie się o drugiej stronie, Pogarda, czyli brak chęci do rozmów czy przebywania z z drugą osobą, traktowanie jej we wrogi sposób, Postawa obronna, czyli zrzucanie na partnera/partnerkę odpowiedzialności za wszystkie problemy i konflikty, przyjmowanie pozycji ofiary, Obojętność, czyli wycofanie się z relacji, brak chęci do konfrontacji i działania, osłabienie uczuć wobec drugiej osoby. Czy można zapobiec zakończeniu związku? To, czy uda nam się uratować związek, zależy przede wszystkim od szybkości naszej reakcji. Chęć odbudowania relacji powinna pojawić się od razu po tym, kiedy pojawią się pierwsze wątpliwości. Jeśli zauważysz zmniejszające się zaangażowanie ze strony partnera/partnerki, nie czekaj z rozmową. Jak naprawić związek? Na pewno trzeba zacząć od szczerej rozmowy i ustalenia planów i celów na wspólną przyszłość. Potem ty i ta druga strona możecie podjąć kroki, żeby się znowu do siebie zbliżyć, takie jak zmiana otoczenia, znalezienie wspólnej pasji czy terapia dla par. Czy warto przeciągać koniec związku? Niestety czasem zdarza się, że bez względu na nasze starania, związku nie da się już naprawić. Jeśli partner/partnerka nie wyraża żadnej chęci walki o relację, nie ma sensu przekonywać go, aby w niej pozostał. Koniec związku na pewno będzie trudnym momentem, jednak odkładanie tej decyzji i tkwienie w relacji bez przyszłości może mieć jeszcze gorsze konsekwencje dla twojej psychiki i poczucia własnej wartości. Czasem dobrym pomysłem jest przerwa w związku. Tymczasowe zawieszenie relacji może zadziałać w przypadku, kiedy wątpliwości wynikają z nudy i wypalenia. Pamiętaj jednak, że przerwa musi mieć sztywno określone zasady, dotyczące czasu jej trwania, kontaktu z partnerem lub możliwości spotykania się z innymi osobami. Jakie są oznaki końca związku? Często zdarza się, że druga strona zaczyna sygnalizować nam chęć zakończenia związku już kilka miesięcy przed samym rozstaniem. Znakami, że nasza relacja może zmierzać ku końcowi, są: Obojętność w związku Zauważyłaś, że ta druga osoba przestała się interesować twoim życiem, i nie chce aktywnie angażować się w budowanie waszego związku? Niestety, obojętność jest jednym z mocniejszych sygnałów, że w relacji jest coś nie tak. Możliwe, że uczucia osłabły i pojawił się dystans, ponieważ z tyłu głowy partner/-ka myśli już o zakończeniu relacji. Brak wspólnych planów i celów W pierwszym etapie relacji zazwyczaj wydaje nam się, że będzie ona trwała wiecznie. Niestety szybko okazuje się, że aby stworzyć długotrwały związek, zarówno ty, jak i partner/-ka, będziecie musieli/musiały pójść w pewnych sprawach na kompromisy, a także dogadać się w kwestii wizji wspólnej przyszłości. Jeśli zauważysz, że druga strona ma wiele planów, w których cię nie uwzględnia, a jej cele życiowe w żaden sposób nie pokrywają się z twoimi, zastanów się, czy ta relacja dalej ma sens. Jest szansa, że partner/-ka zaplanował/-a już przyszłość, w której nie ma dla ciebie miejsca, ale jeszcze ci tego nie zdążył-a przekazać. Kłamstwo w związku Dziwne zachowania drugiej osoby, wymówki, zatajanie prawdy i niespójne historie to znak, że w związku może dziać się coś niedobrego. Niestety czasem zdarza się, że przed zakończeniem relacji ktoś szuka sobie już nowego partnera. Jeśli czujesz, że partner/partnerka cię okłamuje, jak najszybciej dąż do konfrontacji. Brak szacunku ze strony jednego z partnerów Jeśli twój partner/-ka gorzej cię traktuje, nie czujesz wsparcia, poświęca ci coraz mniej czasu, przeprowadź z nim poważną rozmowę. Czasami zdarza się, że osoba, która myśli już o rozstaniu, zaczyna odbierać partnera/partnerkę jako wroga, co bezpośrednio przekłada się na zachowanie wobec drugiej osoby. Jak przetrwać koniec związku? Rozstanie może skutecznie zdestabilizować nasze poczucie bezpieczeństwa, szczególnie, jeśli wiąże się z dodatkowymi kłopotami, takimi jak nagła potrzeba zmiany mieszkania czy problemy finansowe. Jak emocje najczęściej odczuwamy po rozstaniu? Jeśli koniec związku był dla nas zaskoczeniem, na początku może pojawić się szok, niedowierzanie, smutek i złość. Kiedy pierwsze emocje ochłoną, zaczynamy czuć strach przed nową sytuacją życiową, a także tęsknotę za partnerem. To, jak silne będą te uczucia, zależy od czasu trwania związku, a także naszego charakteru. To samo będzie dotyczyło długości żałoby po rozstaniu, ale badania pokazują, że zazwyczaj najgorszy okres trwa do miesiąca po zakończeniu związku. Uwaga! Jeśli jesteś osobą podatną na zaburzenia psychologiczne, takie jak depresja i nerwica, albo czujesz, że nie jesteś w stanie poradzić sobie sama z emocjami targającymi tobą po zakończeniu relacji, a całość się przedłuża, rozważ wizytę u specjalisty. Psychoterapeuta pomoże ci lepiej zrozumieć uczucia, które się w tobie rodzą, a także dać ci odpowiednie narzędzia, żeby zacząć sobie z nimi radzić. Zobacz także: Jak radzić sobie z emocjami po rozstaniu? Przede wszystkim daj sobie trochę czasu i nie bądź dla siebie surowa. Jeśli czujesz, że nie dasz rady wykonywać codziennych obowiązków, weź sobie chwilę wolnego. Nie blokuj targających tobą emocji i nie zamiataj ich pod dywan: najprościej mówiąc, czasem trzeba dać sobie trochę popłakać. Przez pierwsze dni po rozstaniu możesz odczuwać destabilizację, a także zaniżać swoją wartość. Te emocje są bezpośrednio związane z poważną zmianą w twoim życiu, która wpłynęła na poczucie bezpieczeństwa. Z dnia na dzień ten niepokój będzie jednak mijał, a ty uświadomisz sobie, że tak naprawdę jesteś w stanie stuprocentowo sama sobie poradzić. Staraj się nie izolować. Dopuszczanie do siebie bliskich pokaże ci, że nie jesteś sama, że masz wsparcie u innych osób, że jesteś kochana, doceniana i wystarczająco dobra. Dbaj też o swój rozwój. Czas, który wcześniej poświęcałaś na związek, przeznacz na nową lub starą pasję, zapisz się na ciekawy kurs lub znajdź dodatkowe, płatne zajęcie. Krok po kroku zostawiaj za sobą przeszłość i osobę, z którą byłaś związana, budując w sobie w zamian poczucie własnej wartości. Wiemy, że zabrzmi to trochę sztampowo, ale postaraj się zostać najlepszą wersją siebie. A nuż uświadomisz sobie wtedy, że rozstanie było jedną z najlepszych rzeczy, która mogła ci się przytrafić. -- W na co dzień informujemy was o trendach, stylu życia, rozrywce. Jednak w tym trudnym czasie część redakcji pracuje nad treściami skupionymi wokół sytuacji w Ukrainie. TUTAJ dowiecie się, jak pomagać, sprawdzicie, gdzie trwają zbiórki i przeczytacie, co zrobić, żeby zachować równowagę psychiczną w tych trudnych okolicznościach. Obojętność w związkuToksyczny związekSamotność w związkuKiedy zakończyć związek? Obojętność w związku Związek dwojga ludzi składa się z kilku etapów i zmienia się na przestrzeni lat. To całkowicie normalnie, że romantyczne początki – okres, w którym dopiero się poznajecie, chcecie każdą chwilę spędzać razem i nie wyobrażacie sobie, by mogło być inaczej – w końcu przemijają. Uczucie zakochania przekształca się w miłość – związek oparty na innych podstawach niż wzajemna fascynacja i osławione „motyle w brzuchu”. Kilkuletni związek nie wygląda jak świeży kilkutygodniowy związek. Nadchodzi codzienność, obowiązki, praca, na świecie mogą pojawić się też dzieci, które również przewartościowują system wartości w danym związku. Ludzie mają dla siebie mniej czasu, muszą odnaleźć się w roli rodziców i zapewnić sobie i swojej rodzinie byt. Jednak to wcale nie oznacza, że obojętność w związku jest czymś naturalnym, bo tak wcale nie jest! Obojętność niszczy miłość i sprawia, że nie zostają żadne pozytywne emocje – wszystko, co was kiedyś łączyło znika. Zazdrość kojarzona jest z uczuciem negatywnym – faktycznie tak jest, ale wtedy, gdy zazdrości jest w nadmiarze i staje się chorobliwa. Bowiem sama zazdrość i miłość zawsze idą ze sobą w parze. Zdrowa dawka zazdrości daje sygnał, że partnerom nadal na sobie zależy i pałają do siebie uczuciami, a także boją się utracić siebie nawzajem. Jeśli zazdrość znika całkiem i jest Ci całkiem obojętne, gdzie partner przebywa, co robi i z kim – to sygnał, że w waszym związku dzieje się źle. Jeśli nie potrafisz wykrzesać w sobie uczuć do partnera, mijacie się jak obcy ludzie i komunikujecie ze sobą, przekazując sobie suche informacje na temat tego, co trzeba zrobić w najbliższym czasie, a taką wymianę komunikatów nawet trudno nazwać rozmową – waszą miłość zastąpiła obojętność. Jeśli nie czujesz, że z partnerem łączy Cię coś więcej niż poczucie obowiązku – to symbol tego, że nie można już mówić o zdrowym związku. Czasami za uczuciem obojętności w związku może iść zdrada – fizyczna lub emocjonalna. Nie czujesz, że cokolwiek was łączy, Twój partner czuje podobnie, więc nie czujecie, że jesteście sobie winni lojalność. Za tym idzie też potrzeba bycia ważnym i kochanym. Obojętność jest w stanie zabić każdy, nawet najlepszy związek. Brak emocji w stosunku do partnera jest niszczący. Jeśli nie uda wam się obudzić pozytywnych uczuć względem siebie, najlepszą decyzją będzie właśnie ta o rozstaniu. Nie wszystkie związki kończą się szczęśliwie. Czasami lepiej jest się rozstać, by mieć szansę pójść osobnymi ścieżkami i znów poczuć szczęście. Toksyczny związek Toksyczne relacje kładą się cieniem na całym życiu człowieka i znacząco obniżają jego komfort. Zdrowy związek powinien opierać się na wzajemnym szacunku, równości i miłości – partnerzy powinni być dla siebie wsparciem i odnosić się do siebie z miłością. Toksyczny związek może wiązać się z przemocą fizyczną. Gdy partner wykorzystuje swoją przewagę fizyczną i używa przemocy, to najlepszy sygnał, że pora jest zakończyć relację. Warto to zrobić dla swojego własnego bezpieczeństwa, a także dla dobra dzieci, które same mogą paść ofiarami przemocy, a także przejąć niewłaściwe wzorce związku, co będzie w przyszłości negatywnie oddziaływać na ich relacje. Jednak przemoc fizyczna – ten najbardziej widoczny i dotkliwy znak tego, że związek jest niebezpieczny i powinno się go zakończyć jak najszybciej – to nie jest jedyna oznaka toksycznego związku. Można tkwić w toksycznej relacji nawet wtedy, gdy partner nie bije. Można też tkwić w takiej relacji nawet wtedy, gdy dla najbliższego otoczenia jest się w związku modelowym. Objawem toksycznego związku, który nie powinien przejść niezauważony jest nierówna relacja między partnerami. Poniżanie nie musi być otwarte, może polegać na subtelnym, choć bolesnym wbijaniu szpilek partnerowi – umniejszanie wartości partnera, lekceważenie jego zasług, umniejszaniu jego wiedzy i osiągnięciom zarówno na osobności, jak i prywatnie – to nie jest oznaka zdrowego związku. Same kłótnie w związku są czymś normalnym, jeśli jednak są wywoływane po to, by kierować w stronę partnera obelgi i wyzwiska, jeśli kłótnie opierają się na poniżaniu jednej ze stron, to także sygnał, że w waszym związku nie dzieje się tak jak powinno. To wszystko są elementy przemocy psychicznej, która negatywnie oddziałuje na ludzką psychikę i samoocenę. Toksyczny związek to też taki, w którym występuje nadmierne kontrolowanie i chorobliwa zazdrość. Jeśli dana osoba chce rządzić życiem drugiej osoby, decydować o jej sposobie spędzania wolnego czasu, doborze znajomych, diecie czy każdym innym aspekcie życia to znaczy, że w związku dzieje się źle, a sam partner ma niewłaściwe, szkodliwe skłonności. Objawem nadmiernej kontroli są też żądania szczegółowego rozliczania się, co do minuty, ze swojego planu dnia, rozmów z innymi ludźmi i każdym innym aspektem codzienności. Partner, by mieć władzę nad drugą osobą, może uciekać się do wymyślnego systemu kar, celowo wywoływać poczucie winy, a nawet stosować szantaż emocjonalny. Może też z premedytacją starać się obniżyć samoocenę swojego partnera, by móc łatwiej na niego wpływać i bardziej uzależnić od siebie. Tacy partnerzy bardzo często nie widzą, że postępują niewłaściwie i nie chcą się zmienić. Uważają, że ich działania są słuszne, wręcz szlachetne, a zmienić się powinna druga strona, która zachowuje się źle. Nie zawsze da się zmienić to przekonanie, nie zawsze ma się też na to siłę – wtedy nie warto walczyć. Jeśli druga osoba nie chce się zmienić, bo nie widzi powodu – najlepiej jest się rozstać i zadbać o samego siebie. Wiara toksycznego partnera w to, że jest on niedoścignionym wzorem potrafi być naprawdę ogromna. To sygnał, że nie da się go zmienić – bo nie da się zmienić drugiej osoby. Tak naprawdę to dana osoba musi poczuć w sobie chęć do zmiany. Samotność w związku Ludzie wchodzą w związki, bo nie chcą być samotni. Dlatego samotność w związku jest czymś, co boli naprawdę mocno. Samotność może być związana z toksyczną naturą partnera. W takich związkach, które oparte są na nierówności i braku szacunku, jeden z partnerów może faktycznie być niedostępnym emocjonalnie. Jeżeli partner nie chce rozmawiać o swoich uczuciach czy emocjach, odgradza się od drugiej połówki i pomimo bycia w związku zachowuje się tak, jakby nadal był singlem – może pojawić się samotność. Jest ona tym bardziej dotkliwa, jeśli idzie w parze z poczuciem niesprawiedliwości. To uczucie z kolei pojawia się wtedy, gdy jedna ze stron stara się dotrzeć do partnera, angażuje się emocjonalnie i próbuje zbudować wspólną przestrzeń, a druga ze stron tkwi za niewidzialną ścianą i nie czuje potrzeby jej zburzenia – taki związek nie jest oparty na solidnych podstawach. Czasami da się nad tym pracować – niedostępny emocjonalnie, obojętny partner może chcieć się zmienić i pracować nad sobą. Wtedy pomocna okaże się terapia dla par, która jest w stanie pomóc partnerom otworzyć się na siebie nawzajem i na swoje potrzeby. Psychoterapia indywidualna również może pomóc – problemy z emocjami, wycofanie i nieumiejętność okazywania swoich uczuć to problem, który bierze się z jakiegoś powodu – odnalezienie go, zrozumienie i przepracowanie pomaga na wytworzenie zdrowych, lepszych wzorców. Nie zawsze jednak partner chce się zmienić, nie zawsze bowiem widzi taką potrzebę. Swoje zachowanie może tłumaczyć rutyną codzienności czy długoletnim stażem związku. Samotność w małżeństwie jest bardzo bolesna. Może też dotknąć małżeństw z długoletnim stażem. Może być też powiązana z uczuciem obojętności i poczuciem, że małżonków łączy już tylko przyzwyczajenie czy poczuciem obowiązku. Czasami jest przestrzeń, by nad tym pracować i na nowo odnaleźć siebie nawzajem. Czasami jednak samotność staje się tak dotkliwa, że rozstanie jest najlepszym pomysłem. Kiedy zakończyć związek? Nie każdy związek kończy się szczęśliwie i jest już tym jednym, jedynym i na całe życie. Czasami warto się z tym pogodzić i iść dalej przez życie samodzielnie. Zamknięcie jednych drzwi pozwala otworzyć nowy rozdział w życiu i na nowo odnaleźć siebie oraz poprawić jakość swojego życia. Kiedy zakończyć związek? Zrób to, jeśli związek, zamiast źródłem miłości i poczucia bezpieczeństwa, jest dla Ciebie źródłem bólu, strachu i cierpienia. Nie zawsze da się uratować związek, nie zawsze jest sens go ratować. Czasami po prostu trzeba ratować samego siebie. Jeśli partner stosuje wobec Ciebie przemoc – fizyczną, psychiczną, seksualną lub ekonomiczną, wykorzystuje swoje przewagi, by Ci zaszkodzić i sprawić ból – odejdź i pomóż sobie. Zakończ związek też wtedy, gdy pojawił się ktoś inny. Czasami tak bywa – ludzie zakochują się w sobie nawzajem nawet, gdy tkwią w innych związkach. Bywa tak, że jest to zdrada jednorazowa – coś, co partner może wybaczyć i można wspólnie przepracować, by wyjść z kryzysu, odzyskać wzajemne zaufanie i zawalczyć o miłość. Jednak gdy ta trzecia osoba staje się ważniejsza, zakończ wcześniejszy związek. To uczciwe rozwiązanie względem wszystkich zainteresowanych. Jeśli nie masz pojęcia co łączy Cię z partnerem, ale czujesz, że to nie jest miłość – to też sygnał, że warto rozważyć rozstanie. Możesz też spróbować terapii dla par, ale w jej trakcie także możecie dojść do wniosku, że miłość się zakończyła – pozostał sentyment czy poczucie obowiązku, ale na pewno nie miłość. Pamiętaj, że terapia może pomóc wyjść z kryzysu w związku, ale też pozwolić zrozumieć, że nie ma sensu brnąć w ten związek dalej – wszystko zależy od was i wniosków, które uda się wam wysnuć. Czasami w związku może nie być miłości, ale może być wdzięczność. Tak bywa, że jedna ze stron tej drugiej bardzo dużo zawdzięcza – bo partner pomógł przetrwać trudne chwile, służył wsparciem i czujesz, że masz względem niego dług. Każdy człowiek ma wady. Nie zauważa się ich w pierwszych, romantycznych początkach związku, ale z biegiem czasu coraz bardziej wychodzą one na jaw. Przestaje się patrzeć na partnera przez pryzmat różowych okularów. To wszystko jest jak najbardziej normalne. Tak samo jak kłótnie w związku. Jednak jeśli wady zaczynają przesłaniać zalety i przestajesz rozumieć co sprawiło, że w ogóle dany związek się rozpoczął, jeśli ciągle pojawiają się kłótnie, coraz bardziej ostre, coraz dłuższe i bardziej obfite w obelgi i wyzwiska – to sygnał, że w związku dzieje się coś złego. Pamiętaj, że zakończenie związku – choć jest decyzją trudną i nierzadko bolesną – bywa najlepszą z możliwych. Nie zawsze jest sens brnąć w daną relację. Nie zawsze też da się ją naprawić. A związek dla samego związku może być bardzo obciążający dla psychiki i krzywdzący. Można zawalczyć o swój związek – jeśli nadal coś czujesz do partnera, oboje widzicie problem i chcecie naprawić to, co między wami było – terapia może wam pomóc. Nie zawsze jednak warto walczyć, nie warto też tego robić za wszelką cenę i kosztem samego siebie. Czujesz że masz problem w związku i nie wiesz czy już czas się rozstać ? SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI ! Poradnię Co tam? Psychoterapia bliska Tobie tworzy zespół doświadczonych psychoterapeutów. Nasze poradnie to miejsca z domową atmosferą. Oferujemy pełny zakres wsparcia dla Ciebie i twoich bliskich. Pomożemy w doborze najlepszego specjalisty. +48 698 115 005 Dyskretnie i komfortowo odbędziesz wizytę stacjonarnie w gabinecie – zapraszamy do jednej z naszych sieci placówek w Warszawie. Nie masz czasu na dojazdy ? Umów wizytę online ! Jeśli będziesz chciał, zawsze możesz spotkać się później z specjalistą w gabinecie. Najnowsze Powiązane Jeśli podoba Ci się ten artykuł, udostępnij go swoim znajomym. Jak rozpoznać koniec miłości ?Miłość nie musi być nadzwyczajnaEwolucja miłościJak rozpoznać koniec miłości ?Miłość to uczucie, którym darzymy naprawdę niewiele osób. Są one dla nas ważne, chcemy dla nich samego dobra i traktujemy je w sposób szczególny. Miłość okazujemy na różne sposoby, może to być opieka nad starszymi rodzicami, przytulenie przyjaciela a w związku dwojga ludzi to już jest szereg zachowań świadczących o uczuciu jak dbanie o siebie wzajemnie, słuchanie siebie, akceptacja, zaufanie. Jest to uczucie tak naturalne, że w ogóle nie myślimy o tym robiąc coś dla drugiej osoby. W dodatku nie oczekujemy niczego w nie musi być nadzwyczajnaMiłość może być bezwarunkowa, przepełniona radością lub smutkiem, zabarwiona ognistym seksem, poraniona zdradą, przesycona trudnościami, wyblakła z czasem, wzmocniona czułością. Jednak przede wszystkim miłość musi być dojrzała. Takie uczucie dodaje nam skrzydeł. Staramy się zrozumieć co partner mówi i czuje. Okazujemy sobie wzajemnie uczucie, żeby druga strona była pewna nas i naszej relacji. Nie obwiniamy się wzajemnie tylko każdy bierze odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. Lubimy być ze sobą, umiemy się pogodzić, dodać sobie siły w trudnych chwilach. Z bycia razem trzeba czerpać z niej energię. To wszystko składa się na obraz miłości jako relacji dwojga ludzi w życiu. Jeśli zabraknie tych wszystkich elementów to rzeczywiście jest to koniec miłości i co się z tym wiąże koniec związku, bo jak tu być ze sobą i nie dzielić się smutkami i radościami, przechodzić obok siebie obojętnie każdego dnia i w zasadzie nic nie czuć. Tak egzystować się po prostu nie da i lepiej rozejść się póki jeszcze nie zaczęliśmy się nienawidzić. To prawda, że w małżeństwach, związkach są kryzysy i to dość często. Statystycznie po pięciu latach. Przezwyciężyć je to wielka próba a zarazem nauka dojrzałości. Jak śpiewał Piotr Szczepanik ”Kochać – to nie pytać o nic, bo miłość jest niewiadomą, lecz chcę wiedzieć czy wiary starczy mi.”Ewolucja miłościJeśli naczytaliśmy się romansideł, gdzie dramaturgia i namiętność wyziera z każdej strony takiego czytadła, to nigdy przenigdy realne życie nie przyniesie nam satysfakcji. Jeśli miłość rozpatrujemy jedynie w kontekście porywów serca, motyli w brzuchu i temu podobnych to musimy mieć świadomość, że one nie trwają wiecznie. W zasadzie nic nie trwa wiecznie bez odpowiedniej pielęgnacji. O związek trzeba dbać, codziennie, od początku do końca. Jeśli nam się nie chce, nie interesuje nas partner, bo nie jest już tym chłopakiem z gitarą co kiedyś to tak, będzie to koniec miłości i związku. Prawda jest taka, że to nie było prawdziwe uczucie albo było, ale niedojrzałe. W takim związku ludzie oczekują nieustannej ekscytacji, wysokich lotów a jeśli tego brak powstaje nuda, obwinianie się i brak chęci, aby cokolwiek zmienić. Miłością nazywamy także nieposkromiony apetyt w łóżku, zachwyt drugim człowiekiem czy całkowite podporządkowanie partnerowi. Tylko potem bolesny upadek rodzi pytanie ”co to było?” Miłość to nie jest bajka, romantyczna historia czy piękne zdjęcia z portali społecznościowych. Miłość to praca, poświęcenie, ale także radość ze wspólnej historii. Tagi: ⭐ koniec miłości w małżeństwie, kiedy kończy się miłość w małżeństwie, brak miłości w małżeństwie objawy O tym, kiedy kryzys oznacza koniec związku, jak długo warto walczyć o partnera i jak to robić mądrze, dlaczego po każdym związku trzeba przejść żałobę i dlaczego w zdrowych związkach nie ma połówek pomarańczy, lecz są całe pomarańcze rozmawia Dagny Kurdwanowska z Justyna Dworczyk. Dagny Kurdwanowska: Poprzednio rozmawiałyśmy o kryzysach, które dla pary mogą być szansą. Dziś porozmawiamy o tym, że kryzys może być innym rodzajem szansy. Justyna Dworczyk: Na nowy związek. Tak, porozmawiamy o rozstaniach. Przychodzi ten moment, kiedy partnerzy stwierdzają, że walka o związek nie ma już sensu i decydują się go zakończyć. Chcieliby to zrobić w przyjaźni. Przyjacielskie rozstanie to fakt czy mit? Przyznam, że znam mało par, które rozstały się po przyjacielsku. Udaje im się natomiast stać się przyjaciółmi już po rozstaniu. Mało jest też par, które rozstają się na pierwszej rozprawie rozwodowej, choć z własnego doświadczenia wiem, że jest to możliwe. Moja sprawa rozwodowa trwała 10 minut. Dlaczego nie wszystkim się to udaje? Jeśli się rozstaliśmy, to znaczy, że pewnych spraw sobie nie dojaśniliśmy. Nie mam na myśli dojaśnień typu, kto pojedzie z dzieckiem do dentysty, czy z kim spędzi pierwsze święta i co z pożyczką, ale dojaśnienia dotyczące tego, jaki jest nasz problem i jak możemy go rozwiązać, kto i co nam może w tym pomoc, czy to jest w ogóle możliwe. Rozstaliśmy się, bo nie znaleźliśmy pomostu do bycia razem. A jest możliwa sytuacja, w której wyjaśniliśmy sobie wszystko i to nam dało poczucie, że nie ma sensu dalej walczyć o ten związek? Z mojej praktyki wynika, że tak jest rzadziej. Kiedy dochodzi do momentu wyjaśnienia, pojawia się szansa. Skoro partnerzy wiedzą, w czym tkwi problem, mogą przynajmniej przystąpić do pracy nad jego rozwiązaniem. Częściej obserwuję sytuację, gdzie oni jednak tego nie widzą. A nie widzą, ponieważ wokół nich jest dużo zamieszania i chaosu. Ludzie, którzy chcą się ze sobą rozstać często nie potrafią rozpoznać swoich emocji. Nie wiedzą, czy są smutni, czy są źli, czy w nich jest krzywda, czy wina. Na rozmowę o emocjach nie było w tym związku miejsca. Do tego dochodzą ludzie, którzy wokół nich się kręcą – podpowiadacze, tzw. ratowniczki. Oni też mogą narobić niezłego bałaganu. Ich intencje są zazwyczaj dobre, ale koniec końców każdy z pomagaczy amatorów naciąga tę kołdrę w swoją stronę, filtrując tę sytuację przez własne doświadczenia. Stąd przyjaciółki, które radzą – Zostaw go, bo jeśli cię raz zdradził, to na pewno znów to zrobi. Albo – Daj sobie spokój, przestań o to walczyć, bo i tak faceci są zawsze górą. Są i takie, które mówią – Walcz za wszelką cenę, bo rodzina jest najważniejsza. Tak reagują zwłaszcza mamy i teściowe, które często mówią, żeby przymknąć oko dla dobra dzieci. Czy w takim zaplątaniu, kiedy zewsząd pojawiają się sprzeczne komunikaty, jest jakiś sposób na to, żeby znaleźć siebie i swój własny głos? W hałasie nic nie jest możliwe. Kiedy nastanie cisza możliwe jest wszystko. Kobietom, które zdołały opanować zamęt proponuję, żeby zadały sobie ważne pytania. Jedno brzmi – czy to ten? Drugie: Jak ja to wiem, że jestem kochana? Po czym to poznaję? Będąc przekonaną, że dojrzała miłość wyraża się w kategoriach fizycznych proszę, aby skupiły się na konkretnych zachowaniach, jakie obserwują u swoich partnerów, a które dają im taką pewność, że są kochane. 99% kobiet nigdy nie zadało sobie tego pytania! Ja też do nich należałam. Odpowiedzi na to pytanie mogą być bardzo różne. Warto przyjąć je, nie oceniając, nie wartościując, nie porównując się z innymi. Jedna z kobiet, uczestniczek warsztatów podzieliła się własnym odkryciem – Kiedy wyjeżdżam i jestem w innym mieście, a on mi wysyła esemsa: „Dzień dobry kotku, wolę się budzić obok ciebie”, albo kiedy w ciągu dnia odgarnie mi włosy z czoła i patrzy tym maślanym wzrokiem i lekko chłopięcym uśmiechem, to ja wtedy wiem, że to jest miłość. Inna mówi z kolei, że przypomina sobie, jak kiedyś jej mąż przechodząc obok, klepał ją w pupę i wydawał z siebie lwi pomruk, jakby chciał ją zjeść – wtedy nie miała wątpliwości, że jest kochana. Jeszcze inna bez trudu zdiagnozowała miłość: stolik w ulubionej restauracji, kwiaty bez okazji, niespodzianki takie jak koncert, teatr… Tych objawów miłości jest tyle, ile kobiet. Przestrzegam przed zawężeniem ich do tych, które wymieniłam. W poprzedniej rozmowie mówiłam o „robieniu miłości”. Ten okres próby polega na tym, że możesz zatrzymać się pomyśleć, czego potrzebujesz, aby wiedzieć, że jesteś kochana, co w tym związku dostajesz, a czego brakuje. I uwaga, jeśli dojdziesz do wniosku, że jednak dostajesz niewiele, to nie jest powód do rozstania. Wciąż warto walczyć? Walczyć w ogóle nie warto. Walka utrzymuje w pozycjach jakiegoś wroga. Warto to wszystko uspokoić, przyjąć zaakceptować, że jest źle i zatrzymać walkę. Zacząć uświadamiać sobie, co się dzieje i dlaczego. Jeśli para jest ze sobą pięć, sześć lat, to ja bym starała się taki związek ratować. To moment w którym można przejść do drugiego etapu: jak mój partner wie, że jest kochany. Czy i po czym to rozpoznaje. Nam się często wydaje, że to coś niezwykłego nieosiągalnego. Tymczasem jedna z kobiet po warsztatach podzieliła się tym, co usłyszała od swojego męża. On poznawał miłość po tym, jak ona nosi obrączkę. Nigdy by na to nie wpadła, że to jest dla niego takie ważne. Przyznasz chyba, że ten czyn nie należy do zbyt ekstremalnych, że da się to robić dla kochanej osoby. Inna zaś usłyszała, że jej mąż wiedziałby, że jest kochany, gdyby ona choć raz w tygodniu zrobiła mu wieczorem kanapki. Potem już tylko pozostaje sobie „To” robić. Ona mu zrobi kanapki, a on ją klepnie w pupę? To takie proste? A co nam do tego, jak inni robią sobie miłość? Po co wartościować? To nie jest mój przepis, to pochodzi od realnych partnerów, którzy tak rozumieli objawy miłości. Przepraszam bardzo, ale biorąc pod uwagę, że do tej pory nie mieli pojęcia lub kiedyś wiedzieli, a teraz zapomnieli jak się kochać i dlatego być może grozi im rozwód, biorąc pod uwagę że ona pięć lat czeka aż on się domyśli, jaki jest wzór na kochanie jej, zamiast mu go podyktować, nie wydaje mi się, aby to było aż takie proste dla tych par… Mówisz o parach, które są ze sobą pięć lat, a statystyki mówią, że większość par, które się rozwodzą tych pięciu lat ze sobą nie wytrzymuje. Jak myślisz, gdzie tkwi problem? Że nie wytrzymują? Tak. Jest taki popularny trend, który przeszkadza ludziom robić dla siebie miłość – to są potrzeby. Jakoś tak się porobiło, że kobiety mylą rozumienie swoich potrzeb z roszczeniami, aby je spełniać. Wchodzą w związki przekonane, że mężczyzna powinien je spełniać. I myślę, że jest to bardzo agresywne podejście. Zastanawiam się skąd w ogóle kobiety mają taki pomysł. Chcą być punktem odniesienia, wokół którego mężczyzna ma krążyć. Bardzo romantyczne, ale to nie ma nic wspólnego z życiem. Mężczyźni nie przychodzą na świat po to, żeby spełniać potrzeby jakiejkolwiek kobiety. Niektóre kobiety zdają się być zaskoczone tym faktem. Moja mama i babcia zawsze uważały, że wyjście za mąż da mi poczucie bezpieczeństwa. Pod poczuciem bezpieczeństwa kryje się często bezpieczeństwo finansowe. Pieniądze bardzo dużo namieszały w naszych związkach. Jeśli wchodzisz z takim oczekiwaniem w związek – wchodzisz do paszczy lwa. Kobieta decydując się na wspólne życie musi poza związkiem stać na własnych nogach. Musi być całą pomarańczą, a nie połówką? Tak. Jeśli on zapewnia bezpieczeństwo – od podstawowych rachunków przez wakacje skończywszy na butach i torebkach, w których na pewno poczujesz się bezpiecznie w każdej sytuacji towarzyskiej, to z czym zostajesz, kiedy ten związek się kończy? Co będzie z twoim bezpieczeństwem? Jeśli zarabiasz własne pieniądze i jesteś samodzielna finansowo to, gdy on odejdzie albo ty zechcesz odejść twój świat się nie zawali. Myślenie, że mężczyzna powinien być odpowiedzialny za sferę finansową w związku jest zgubne. Wiem, że to jest niepopularne, co powiem, ale kobieto, sama musisz zadbać o swoją potrzebę bycia bezpieczną finansowo. Chcemy mieć ciastko i zjeść ciastko – być niezależne, a jednocześnie mieć zapewnione przez mężczyznę bezpieczeństwo finansowe? Zgadza się! Nasze wyobrażenia na temat mężczyzn, z którymi chciałybyśmy wieść życie są skrajne. Ma być romantyczny, ale męski, dowcipny, ale i poważny. Ty chcesz jechać z koleżankami do SPA, to on zanosi ci torbę do samochodu, ale gdyby sam zechciał iść z kolegami na piwo, to nie spotka się to z zachwytem. Jest odpowiedzialny i spontaniczny. Wyrecytuje wiersz, a potem da komuś w zęby. To jest niemożliwe do pogodzenia. Trzeba zejść z tych nierealnych oczekiwań. Każdy kij ma dwa końce. Coraz więcej kobiet zarabia więcej od swoich partnerów. Oczywiście. Wiele par dziś się rozstaje nie tylko dlatego, że kobieta chce się uwolnić od zaborczego partnera i wreszcie się realizować, ale też dlatego, że on za mało zarabia i jest za mało przedsiębiorczy, a na pewno jest mniej przedsiębiorczy od niej. I on nawet klepie ją po tej pupie, smyra za uchem, przynosi kwiaty, ale dla niej to nie miłość. Miłość będzie, jak ją przebije w dochodach. Mamy tu dwa destrukcyjne wzorce. W jednym dominują mężczyźni, w drugim kobiety. A gdzie równowaga? Masz rację. Właśnie rozmawiamy o jej braku jako czynniku, który rujnuje związki. Nie da się być niezależną i oczekiwać, że facet spełni wszystkie potrzeby. Wiele związków poddaje się, kiedy przychodzą pierwsze konflikty i przestaje być przyjemnie. Partnerzy wychodzą więc z założenia, że zamiast się męczyć, lepiej po prostu się rozejść. Związki nie mogą być tylko przyjemne. Oczywiście, takie związki funkcjonują. Są nimi na przykład… trójkąty. Mężczyzna szuka przyjemności z inną kobietą poza swoim małżeństwem. Ta trzecia z jakiegoś powodu się na to godzi. Z jakiego? Bo dzięki temu ona jest w związku, w którym jest tylko przyjemnie. Ona często nie martwi się tym, że on ma żonę. Jest jej wygodnie. Ona nie chce tych wszystkich związkowych trudności. Trudności, codzienności, tak zwana bieżączka zostają w związku tego mężczyzny. To z żoną on zamartwia się, jak rozwiązać problem syna w szkole, jaki kredyt mają wziąć. Z tą trzecią ma „przyjemnie”, ona go w tym zmartwieniu ukoi. Ona nie chce innej relacji. Dlaczego? Bo jest przerażona. Związek, dojrzały z opcją „nieprzyjemnie” ją przeraża. Nie wyleczyła się ze swojej historii i swoich poprzednich doświadczeń. Kobiety ignorują rany po swoich poprzednich związkach. Chciałyby przejść obok tego do porządku dziennego. Ale każde rozstanie jest szokiem i czymś bardzo trudnym. Po każdym zakończonym związku potrzebny jest okres żałoby i rekonwalescencji. To czas, kiedy możemy głęboko przemyśleć, w jaki sposób ja przyczyniłam się do jego rozpadu To „ja” jest bardzo ważne. Kobiety tego unikają i wchodzą w kolejny związek poranione, z cieknącymi od krwi ranami. Znajdują więc mężczyznę, który ma te rany opatrzyć i uleczyć. I na początku rzeczywiście tak się dzieje. On je opatruje i dlatego jest najwspanialszym mężczyzną, z którym one chcą teraz być. Ale ten związek zaczyna się od choroby. Może to całkiem długo potrwać, ponieważ oboje są już w koluzji – są uwikłani. Ten mężczyzna lubi się opiekować nieszczęśliwymi kobietami. A co jest pod spodem? Pod spodem jest chęć dominacji. On ją uzależnia od siebie? Ona potrzebowała opieki, a on jej tę opiekę zapewnia. Jest w tym rodzaj niezdrowej zależności. Mężczyzna nie jest w tym związku partnerem, ale raczej rodzicem dla tej kobiety. Kobietom, z którymi pracuję sugeruję wyraźnie – dajcie sobie czas, żeby się wyleczyć. Sprawdźcie, dlaczego wybrałyście akurat takiego partnera. Dlaczego wchodzicie w związek ułomne i chore? Tu niestety trzeba popracować, wrócić do tego, jakie kto miał wzorce rodzinne, jakie relacje z ojcem, jak tata traktował mamę, jak mama tatę, być może któregoś z rodziców brakowało… Trzeba sprawdzić, jakie masz w głowie skrypty i jakie w sobie nosisz prawdy. Zastanowić się, jak one wpływają na twoje wybory. Nie znając tych odpowiedzi tkwimy w związkach, które nas nie satysfakcjonują, ale w jakiś sposób dają nam to, co znane i bezpieczne? Zdecydowanie. Jeśli jesteś nadgryzioną pomarańczą i potrzebujesz dopełnienia, to poszukasz kogoś, kto też jest w jakiś sposób niepełny. Laleczka ze złamaną nóżką i miś z urwanym uszkiem – wiódł ślepy kulawego. Znajdą się w gęstym tłumie. Co się zmieni, jeśli kobieta wyleczy te rany sama? „Sama” jest pewną metaforą. Polecam krąg innych kobiet, pracę warsztatową, terapeutę. Sama oznacza nie w kolejnym związku i przy użyciu tej nowej relacji, jako środka leczącego. Jeśli w tym znaczeniu zrobisz to sama, sama nakleisz plastry, opatrzysz rany i wyjdziesz na świat, to nagle wokół ciebie pojawi się masa „zdrowych” partnerów. Zdrowych, czyli nie kandydatów na twoich pacjentów. Mężczyzn dotyczy to tak samo. Ci zdrowi nie chcą tej poranionej, bo nie interesuje ich rekonwalescentka, oni szukają partnerki. Rany i blizny nie są niczym wstydliwym. Dziś mało kto ich nie ma. Nie obligujmy jednak partnerów, by je nam opatrywali. Przecież nietrudno wyobrazić to sobie z innej perspektywy. Kiedy myślisz o sobie jak o zdrowej, pełnej, wartościowej, to nie jesteś zainteresowana rozwodnikiem, który ma zdjęcie żony w portfelu… W dobrych związkach nie ma połówek pomarańczy. To mit. W przyrodzie istnieją całe pomarańcze. To jak właściwie wygląda zdrowe i dojrzałe rozstanie? To jest bardzo trudne pytanie, bo rzadko się zdarza, żeby oboje partnerzy byli jednakowo na to gotowi. Czasem ona jest już gotowa, a on jeszcze nie, a czasem odwrotnie. Dobre rozstanie polega więc na tym, że ten z partnerów, który jest już gotowy pomaga tę swoją gotowość zrozumieć drugiemu. Wiele zależy od osoby, która podejmuje tę decyzję. Potrzebne są wówczas Jednoznaczne komunikaty, spokojne i asertywne: To koniec. Bez pozostawienia otwartej furtki. Mówimy tym samym – nie ma już w nas miejsca dla tej osoby. Zobacz, jak trudno jest to powiedzieć. Wydaje się to bardzo brutalne. Prawda, ale to nie musi się podobać. W tym właśnie problem. Stawanie w prawdzie jest trudne. Nie ma innej drogi. Zaprzeczanie rzeczywistości przez partnera, który taki komunikat otrzymuje, jest dla niego szkodliwe. Niejasne komunikaty ze strony partnera, który już podjął decyzję są okrutne. Klasyczne są barbarzyńskie metody: niech się domyśli po tym, jaki dla niej jestem, może sama zrezygnuje. Teraz też jasność i klarowność wydają ci się to brutalne? Zdrada nie jest brutalna, dopóki się o niej nie dowiesz. Komunikaty muszą zawierać fakty, np. między nami już od dawna dzieje się tak i tak. Zobacz, próbowaliśmy, ale to nic nie dało. Nie można interpretować faktów. Trzeba mówić o swoich odczuciach, emocjach, myślach, intencjach. I robić to na raty, bez pośpiechu, żeby było ludzko. Z drugiej strony, często jest tak, że partner podświadomie czeka już na to rozstanie. Jest świadomy rozkładu związku oraz wyczerpania możliwości, aby go naprawić. Nie ma odwagi zainicjować rozstania. Czasem ten brak odwagi, aby powiedzieć „to koniec” wynika z lęku przed samotnością. Zaczynam rozumieć, dlaczego jest taki problem z przyjacielskimi rozstaniami. Tak wiele rozwodów kończy się przecież ostrymi wojnami. – Tatuś nas porzucił – mówią kobiety. Ta dzi*ka zrujnowała mi życie – mówią mężczyźni. To przez brak gotowości? Tak. I przez to, że forsujemy rozstanie za szybko, za silnie, za mocno. Partner może mieć poczucie niesprawiedliwości, przenosi całą odpowiedzialność za rozpad na osobę, która zainicjowała rozstanie. Zastanawiam się, jak ludzie z tego w ogóle wychodzą. Jeśli nie spotkają na swojej drodze osoby, która je wesprze, nie przeczytają książki, która pomoże im się obudzić i wyjść z zaklętego kręgu obwiniania, nie skorzystają z terapii, to będzie im strasznie trudno poradzić sobie samemu. Dojrzałe rozstanie wymaga też dojrzałej rozmowy, bez przemocy. Jeśli oskarżamy, nigdy nie wyjdziemy z tego w jednym kawałku. Nie zaczynaj od „Ty”. Zacznij od „Ja”, bo na to, co dzieje się teraz pracowały równo obie strony. Przyjrzyj się więc, jaki był twój udział, bo tylko jeśli to zrozumiesz da ci szansę, żeby wystartować w nowy związek inaczej. Może lepiej i dojrzalej. Inaczej potkniesz się o te same schody. Mówimy o sytuacji, w której to kobieta decyduje o zakończeniu związku, a co kiedy to mężczyzna przychodzi i mówi – nie ma już dla ciebie miejsca w moim życiu? Wiem, że to potwornie boli, ale popatrz na to, jak na prezent. Być może on ci daje prezent, którego sama byś sobie nie dała. Może nie jutro, nie za tydzień, ale za rok zobaczysz w tym szansę i nową możliwość. Kobietom w takiej sytuacji mówię – możesz zaprzeczać rzeczywistości, ale co ci to da? Jaki los sobie szykujesz, opierając się rozstaniu, które jest faktem. On się już z tobą pożegnał. Nieważne, czy jeszcze przez jakiś czas będziecie mieszkać w tym samym domu jeść ze wspólnej lodówki i wkładać pranie do tej samej pralki. I tak nie jesteście już razem. Najlepsze, co możesz zrobić, to zastanowić się, dlaczego do tego doszło i co możesz zrobić dla siebie. Życie w poczuciu krzywdy i w bólu jest autodestrukcją. Odpuść. A rozstanie na próbę ma sens? Rozstanie na próbę. Hmm, dla mnie to brzmi jak „zdzwonimy się”, kiedy nie masz nawet numeru osoby, którą przypadkowo spotkałaś w galerii handlowej. Ona rzuca ci się na szyję, a ty marzysz żeby już sobie poszła. Wiadomo, że się nie zdzwonicie tak samo, jak wiadomo, że do siebie po tej próbie nie wrócicie. Choć oczywiście zdarza się, niektórym się udaje. Co nam zostaje po dojrzałym rozstaniu? Jeśli przez to przejdziemy, to zostaje nam skarbnica wiedzy i informacji o sobie, o swojej tożsamości, o swoich wartościach. Dowiadujesz się nagle, co jest dla ciebie ważne, co ma dla ciebie sens, jakie są twoje prawdy o sobie, o ludziach, o relacjach. Dowiadujesz się, co myślisz o mężczyznach, o miłości. Dowiadujesz się też, co myślisz o porażce, o sukcesie, czy bierzesz pod uwagę drugą szansę. Możesz się zorientować, że szwankuje ci komunikacja, że nie radzisz sobie ze wszystkimi emocjami. A wtedy możesz coś z tym zrobić, możesz zacząć nad tym pracować. I okazuje się, że nabywasz zupełnie nowe kompetencje, a miś z oberwanym uszkiem nie ma już u ciebie szans. Powrót do siebie po rozstaniu jest możliwy? Na początku naszej rozmowy wspomniałam, że moja rozprawa rozwodowa trwała 10 minut. Rozstaliśmy się w zgodzie. Nie na próbę. Na zawsze. Rok po rozstaniu znów byliśmy razem, a jeszcze rok później wzięliśmy drugi ślub. To było po 17 latach bycia razem. To ja byłam osobą przygotowującą mojego męża do rozstania. I wiem, że w tamtym momencie to było właściwe. Uważałam, że rozwód jest nieuchronny. Do czegoś nie mieliśmy dostępu. Rozwód to zmienił? Tak. Rozwód pozwolił patrzeć z innej perspektywy. To nie znaczy, że przeszliśmy przez niego bez szwanku. pozostawił w nas blizny. To nie jest coś, co się przechodzi ot tak. Ale oboje nas skłonił do weryfikacji tego, czym był nasz związek, jak w nim funkcjonowaliśmy, co było piękne, a co nie może się już powtórzyć. W końcu doszliśmy do tego, że się pogubiliśmy, ale życie bez siebie jest udręką, jedną wielką tęsknotą. Ten związek, który mamy teraz jest zupełnie inny. Dopiero po tych 17 latach weszliśmy w fazę robienia miłości. Rozmawiasz więc z bardzo „kompetentną” osobą. *** Justyna Dworczyk – trenerka, coach, mówca, wykładowca, autorka warsztatów Ta, Która Wie. Integrując różne podejścia – coachingowe i terapeutyczne towarzyszy ludziom w zmianie. Pomaga poprawić jakość życia przez uzdrowienie relacji rodzinnych, partnerskich, biznesowych. Kieruje się tezą, że dobre relacje to szczęśliwe życie.

czy to koniec związku