Kliknij tutaj --> 🐶 jak sie nie uczyc i miec dobre oceny
Zachęcam je. Proponuję im, żeby ewentualnie zgłosiły mi swoją niedyspozycję i ćwiczyły, ale np. nie na 100%. Lepiej jeśli trochę się porusza, niż w ogóle. Poza tym tłumaczę, by nie zastępowały ćwiczenia mniej komfortowe (rozkroczno-wykroczne) na inne. Nie jestem oczywiście też katem i to również dziewczętom mówię wprost.
Uczeń otrzymujący stopień nie wie, co zrobił dobrze, nie wie co i jak ma poprawić i nie dostaje wskazówek jak ma się dalej uczyć. A to jest potrzebne uczniowi do uczenia się. Nauczyciele zastanawiają się, czy może lepiej wystawiać uczniowi dwie oceny do jednej pracy: kształtującą (opinie w formie informacji zwrotnej) i
Zobacz 13 odpowiedzi na pytanie: Co zrobić żeby dobrze się uczyć? Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1894)
Jak mieć dobre zachowanie? (7 klasa) Mam tremę, dlatego odpadają konkursy. Zapisałam się na wolontariat, ale ostatnio miałam dobre (mamy w szkole tak, że jak się nic nie zrobi - ani dobrego, ani złego - to się ma dobre, a jak się ma dobre to nie ma paska).
Średnio do nauki około 50 słów – pisanie, czytanie, znaczenie. Wszystkie te elementy były sprawdzane na teściku. Ucząc się tradycyjnymi metodami osiągałam średnio z testu między 60% a 80% poprawności. Po skorzystaniu z Anki mój wynik wyniósł 100% i przy kolejnych testach oscylował między 80% a 100%.
Recherche De Site De Rencontre Amoureuse 100 Gratuit. Witajcie kochani ! Dzisiaj przychodzę z postem o tym jak się nie uczyć i mieć dobre oceny. Jeśli to przeczytacie, dowiecie się, że to nie jest wcale kwestia nauki, lecz kwestia taktyki. Ja nigdy się dużo nie uczyłam i zawsze mam świadectwo z czerwonym paskiem. Jeśli chcecie zacząć nowy rok szkolny z dobrymi ocenami i dobrą opinią nauczycieli to koniecznie musisz przeczytać ten post. Zapraszam i życzę miłego czytania ;) 1. Być aktywnym na samym początku roku szkolnego To bardzo ważne, szczególnie gdy idziesz do nowej szkoły. Wtedy wyrabiasz sobie bardzo ważną opinię u nauczycieli. Wpływa to też na nasze oceny. Często się zdarza, że nauczyciele wpisują nam plusy, a z plusów często powstają pozytywne oceny. Zróbcie tak, i przekonajcie się, że naprawdę warto. 2. Odrabiać lekcję i uczyć się na sprawdziany świeżo po powrocie do domu To bardzo ważne, aby od razu brać się za lekcje. Wtedy nasz umysł jest najbardziej na to przygotowany. Gdy odrabiamy lekcje i uczymy się wieczorem efekty nauki są o wiele gorsze. Tą różnicę zauważyłam po sobie. Gdy uczyłam się wieczorem, byłam bardziej zmęczona niechętna do nauki. 3. Kalendarz szkolny najlepszym rozwiązaniem Gdy nie spróbujecie nigdy się nie dowiecie jaką moc za sobą kryje kalendarz szkolny. Gdy jeszcze go nie miałam zapisywałam w ćwiczeniach lub w notesach. To było bardzo meczące i czasem myliły mi się daty. Gdy nie pamiętasz kiedy są sprawdziany, kartkówki itp, zajrzyj do kalendarzyka i już wszystko wiesz ! Odkąd go będziesz miał, zawsze będziesz przygotowany i nie zaskoczą Cię żadne sprawdziany! 4. Bądź uważna na lekcji Aby zaoszczędzić trochę czasu i nie uczyć się w domu, ucz się w szkole. Słuchaj nauczycieli, rób uważnie zadania i staraj się nie rozmawiać na lekcji. No i już połowa sukcesu za tobą :)! Gdy będziesz uważnie uczestniczyć w lekcji, sama zauważysz, że zapamiętasz prawie wszystko w szkole i prawie wcale nie będziesz musiała się uczyć w domu. Jak dla mnie czas w domu jest bardzo cenny i nie zawsze chcę się uczyć tematów. W tym przypadku wystarczy je tylko powtórzyć. 5. Zawsze czytaj tematy głośno Jak sama zauważyłam, gdy czytam głośno, informacje szybciej są zapamiętywane. Gdy czytam cicho, to zajmuję mi to o wiele więcej czasu. Ty też musisz tego spróbować. Ważne jest też , żeby podczas nauki nic nas nie rozpraszało. Np. muzyka czy telefon. Najlepiej telefon odłożyć jak najdalej od nas. Wtedy można się skupić tylko na nauce :) Podziękowania za przeczytanie :) Bardzo dziękuję wszystkim wytrwałym, którzy przeczytali ten post. Mam nadzieję, że wam pomogłam. Jeśli tak, napiszcie w komentarzach. Będę wam bardzo wdzięczna. Jeśli jeszcze nie obserwujesz mojego bloga, bardzo Cię proszę abyś to zrobiła. To dla mnie najlepsze wynagrodzenie za czas pisania posta. A jeśli ty też masz bloga ... podaj link w komentarzu :) Życzę wam samych 6 w nowym roku szkolnym!
rok temu miałam średnią 3,0 a codziennie musże chodzić na tańce i nie wiem jak mieć średnią przynajmniej 4,0 ODPOWIEDZI (8) chwilę temu ~Kaja 2011-07-03 14:20:39 yyyyyy, musisz wybrać tańce czy nauka ? proste.. Odpowiedz na ten komentarz 2010-11-04 18:13:41 Yyy... uważaj na lekcjach i się po prostu ucz Odpowiedz na ten komentarz skasowany 2011-02-09 22:33:02 Jak to moja pani od niemieckiego mówi: "siadaj na pupie i się ucz, czytaj, zakuwaj." Odpowiedz na ten komentarz grozer 2010-11-04 17:28:35 Wyrzuć kompa z domu i inne konsole + telefon Odpowiedz na ten komentarz nanakks 2011-03-29 19:07:32 sciagaj siedz z kims mondrym pisz ściagi a jak pan bedzie chciała cie zapytac to tak siec w ostatniej ławce za kims wysokim jak pani bierze kogos na wyrywki to schowaj sie za tym wysokim Odpowiedz na ten komentarz Baby 2010-11-04 17:32:56 Ale ja się ucze i to dużo i mi nie pomaga a jak rodzice mi tłumacza to się na mnie drą ;// Odpowiedz na ten komentarz ziolo99 2010-11-04 17:29:35 przyłóż siędo nauki dziewczyno i nie za dużó komputera ;p Odpowiedz na ten komentarz KarmelxD 2010-11-04 17:32:15 Zapraszam do książek Odpowiedz na ten komentarz Zaloguj się by móc dodać komentarz. Twoja przeglądarkablokuje reklamy Drogi użytkowniku,Dziękujemy Ci że nadal nas odwiedzasz. Prosimy, odblokuj wyświetlanie reklam w naszym serwisie. Dzięki odblokowaniu adblocka jesteśmy w stanie nadal funkcjonować i pomagać naszej społeczności. Dzięki za wsparcie! To okno zostanie zakmięte za 10 sek
Uczeń, nastolatek W dzisiejszym artykule chcę poruszyć pytanie jak się uczyć, żeby się nauczyć? Otóż wielu uczniów twierdzi że najlepiej uczy im się przy telewizji, lub gdy słuchają muzyki. Badania pokazały że jednak to nie jest prawda a hałas sprawia, że nasza umiejętność nauki i szybkość są bardzo obniżone. Przekłada się to na wyniki w nauce. Dlatego warto wiedzieć że powinniśmy, gdy siadamy do nauki mieć spokój i nie rozpraszać się. Najlepiej uczy się w cichym miejscu gdzie nic nas nie rozprasza i możemy całkowicie skupić się na tym co robimy. Aby uczyć się dobrze jest wiele sposobów. Uczniowie z którymi się spotykam i których pytam czy mają jakiś sposób na naukę odpowiadają „jasne”. Niektórzy uczą się na pamięć, inni na zrozumienie, a jeszcze inni uczą się tworząc sobie różnego rodzaju historie, które pomagają im zapamiętać dany materiał. Który z tych sposobów jest najlepszy? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Jednak jeżeli przyłożymy się konkretnie do nauki i znajdziemy swój sposób wtedy na pewno szybkość nauki i skuteczność zapamiętywania zwiększy jednak grupa ludzi, którym nauka idzie bardzo opornie i nawet sposoby w stylu historyjek i pamięciowa nauka nie przynoszą efektów. Co możemy zaproponować takim osobom?? Na pewno dobrym sposobem będzie gdy takie osoby będą uczyły się z innymi, a naukę zabawią w formę zabawy. Możemy zamienić naukę w kalambury lub w zgaduj zgadula żeby kojarzyło im się z konkretną dziedziną nauki, którą mają do opanowania. Metoda ta jest dla takich osób najskuteczniejsza i przynosi duże efekty, które widać pod postacią widzimy nauka nie jest tak prosta jakby się mogło to wydawać. Niektórzy Ci którzy nie chcieli się uczyć mówią „Tobie łatwo przychodzi nauka”. Jaki jest morał tego? Po prostu trzeba ćwiczyć pamięć i skupiać pełną uwagę na nauce, a tak samo jak sportowcy ćwiczą na treningach swoje umiejętności, my musimy ćwiczyć swoją pamięć i doskonalić umiejętność nauki i poprawiać jej skuteczność i szybkość przez utrwalanie i ciągłe ćwiczenia. A jak się uczyć szybko i skutecznie?Czy Tobie również marzy się szybki i skuteczny pomysł na to, jak się uczuć? Czy również masz stos notatek, które w krótkim okresie czasu powinieneś zapamiętać, a mimo to nauka nie idzie dobrze? Pomyśl o tym, jak wiele czasu mógłbyś zaoszczędzić, gdyby znalazł się sposób, który pozwoli na szybkie zapamiętywanie informacji! Dobra nauka to jednak nie tylko szybka nauka, ale i taka, która nie jest męcząca i się do nauki powinieneś przede wszystkim zadbać o swoje otoczenie - postaraj się, by Twoje biurko (lub inne miejsce, w którym się uczysz) było czyste. Usuń z zasięgu swojego wzroku wszystkie niepotrzebne przedmioty - książki niezwiązane z aktualnym zajęciem, laptop, telefon komórkowy. 2. Zadbaj o odpowiednie oświetlenie - przy niedoborze światła oczy wysilają się bardziej. 3. Pomyśl o formie swoich notatek. Nie powinny być one zbyt długie, obszerne ani opisowe. Z notatkami podobnie jest jak ze ściągami - pwoinnyśmy zawrzeć w nich tylko to, co najważniejsze. Przydatne będą tutaj słowa-klucze, które pozwolą na skojarzenie informacji. Podczas robienia notatek nie pisz też całego tekstu jednokolorowym ciągiem. Używaj kolorowych długopisów, zakreślaczy. Rób wykresy oraz tabele. Pozwoli to na skojarzenie danej informacji z konkretnym kolorem albo miejscem w tabeli czy na wykresie. Takie rzeczy zapamiętujemy podświadomie i nawet jeżeli poczas nauki nie odniesiesz wrażenia, że jest to pomocne, później okaże się co innego. 4. Rób przerwy. Idealny jest stosunek - 30 minut nauki, 10 minut przerwy. Przerwę możesz poświęcić na przykład na zrobienie sobie kanapki czy przespacerowanie się po domu, unikaj jednak, w razie możliwości, rozmów telefonicznych oraz używania komputera. Po tym ciężej wrócić do przerwanej nauki. 5. Używaj symboli. Informację o wiele łatwiej jest zapamiętać, kiedy obok narysujesz coś, co Ci się z nią kojarzy. Symbole działają podobnie jak słowa-klucze lub kolory. Nasz mózg podświadomie łączy je z zapamiętywanymi informacjami. 6. W miarę możliwości powtarzaj zapamiętane informacje na głos. Pobudzi to Twój zmysł słuchu i utrwali rzeczy, których się nauczyłeś. 7. Nie ucz się na pamięć. Taki sposób nauki nie jest ani szybki, ani skuteczny. Postaraj się zrozumieć rzecz, której musisz się nauczyć. Rozwiązuj zadania, siegnij do dodatkowych źródeł. 8. Korzystaj z fiszek. Fiszki małe, kolorowe karteczki podobne do ściąg, na których zapiszesz zapamiętywane informacje. Rozłożenie ich w różnych miejscach w domu lub przeglądanie w wolnym czasie, na przykład podczas jazdy autobusem, sprawi, że informacje podświadowie zostaną zapamiętane. 9. Powtarzaj. Jednokrotne powtórzenie informacji, której się już nauczyłeś, nie wystarczy. Minimum trzy lub cztery razy sprawią, że zostanie ona zapamiętana na dłuższy okres czasu. Nauka najczęściej kojarzy się nam ze szkołą. Zaznaczyć należy jednak, że uczymy się każdego dnia naszego życia. Czy to uczymy się nowego przepisu na pieczonego kurczaka, czy łączymy kolory, czy wykorzystujemy nowe urządzenia elektryczne, czy skaczemy w dal..każdy z tych przypadków wymaga odpowiedniego miejsca, klimatu i kilku innych. Co więc może pomóc nam w nauce?1. Porządek wokół, porządek w jest jeden z ważniejszych punktów. Kiedy uczymy się czegoś nowego, nic nie powinno nas rozpraszać, tak więc nalezy zadbać o porządek w naszym "miejscu pracy". Uczeń powinien mieć czyste, niezagracone biurko, kucharz czysty blat z systematycznie mytymi akcesoriami oraz systematycznie chowanymi składnikami, skoczek w dal potrzebuje czystego, idealnie ułożonego piasku. Miejsce, w którym się uczymy powinno zawierać jak najmniej czynników, które mogłyby nas rozkojarzyć. Myślę, że każdy kiedyś doświadczył sprzątania w pokoju zamiast nauki historii - sprzątanie na bieżąco zawsze rozwiązuje Rób sobie przerwy!Piąta godzina wałkowania tego samego, głowa pęka od informacji, oczy biegają po pokoju i myśli o "niebieskich migdałach". To jest czas, w którym należy zrobić przerwę. Efektywność wzrosłaby, gdyby przerwy były wykonywane np. po godzinie nauki, lub po osiągnięciu pewnego efektu - jeśli nauczę się obsługi tego programu, w nagrodę wezmę relaksującą kąpiel/pójdę pograć w piłkę z kolegami/zjem kawałek ciasta. I tutaj przechodzimy do nastęonego punktu..3. Nagradzaj się motywuje do nauki. Zupełnie jak w przypadku królika i marchewki. Jeśli zrobię daną rzecz, wykorzystam czas na coś przyjemnego. Tym sposobem jesteśmy zmotywowani aby jak najszybciej przyswoić sobie wiedzę i dotrzeć do Ucz się punkt jest równie ważny jak trzy poprzednie. Chociażby krótka, ale systematyczna nauka jest lepsza niż nauka dużej ilości informacji na szybkiego. Przyswajając wiedzę dużo wcześniej, jesteśmy w stanie się do niej przyzwyczaić, a później wystarczy sobie powtarzać informacje. Przy szybkiej nauce dużej ilości informacji, nasza pamięć zaczyna się gubić a mózg męczy. Wystarczy, że zaczniemy uczyć się konsekwentnie i regularnie a minie nas stres i niechęć do nauki na Uprawiaj wiadomo, sport to zdrowie, w przypadku nauki to zdanie również się sprawdza. Uprawianie sportu dotlenia nasz cały organizm, w tym mózg który łatwiej przyswaja płynące do niego informacje. Sport również relaksuje, podczas jego uprawiania uwalniane są hormony szczęścia. Z dobrym nastawieniem łatwiej jest zabrać się do nauki czegoś nowego.
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 23:17 Jak przychodzę do domu rb prace domowe i dodatkowe. Później sb odpoczywam, rb cokolwiek i mam to czego muszę się nauczyć przed oczami. Jak stwierdzę nagle wewnętrznie Xd, że mam pewnego rodzaju ochotę/potrzebę się tego pouczyć, to się uczę. Bo jak mam "ochotę" to łatwiej mi to przychodzi. Chociaż np, jak uczyłam się pierwsze 3 lata, może 4, to przychodziłam do domu i od razu się uczyłam, bo miałam bardzo wymagającą szkołę i trudno mi się na początku było tym ważna jest motywacja, więc pomyśl sobie, że chcesz mieć 5, i jak zaczniesz teraz, to wcześniej skończysz ;) blocked odpowiedział(a) o 23:19 Jeśli chcesz UMIEC a nie mieć dobre oceny to staraj sie zapamiętywać jak najwięcej z lekcji a w domu tylko troche powtórzyć, rob notatki, jeśli jesteś w liceum to ucz sie tylko tych przedmiotów ktore ci sie przydadzą na studiach albo w pracy. Nie trac czasu na biologie gdy jest np na hukanie ja np uczę sie tylko mat ang inf i oszczędzam dużo czasu Pozdrawiam :) wkkw22 odpowiedział(a) o 23:23 czyli jak zrobić, żeby się nienarobić!Zobacz ile zapamiętujesz z samych zajęć. Tak. 100 % frekwencja pomaga. Osobiście zapamiętywałam około 70-75 % z samych zajęć dlatego też kartkówki zawsze miałam domowe?Wystarczą 3 miesiące żebyś zauważył który nauczyciel je sprawdza. Zazwyczaj połowa roboty z głowy. Klasówki![LINK]sprawdź do której grupy się zaliczasz. Dla mnie wystarczy około 15 min do 3 godzin żeby się nauczyć calego materiału. Zależy oczywiście od objętości materiału :PMoja ulubiona metoda to włączenie muzyki na full i z notatkami w dłoni kręcenie się na krześle i czytanie tego na głos. O dziwo POMAGA! :P Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Zanim zaczniecie czytać kolejną opowieść, kilka słów wstępu. Autor dokonał opisu historii swojego życia, trudnych relacji z rodzicami i własnych przeżyć. Długo zastanawiałem się, czy zamieścić opowieść na blogu, aczkolwiek postanowiłem to zrobić. Autor ponadto przeprasza za błędy i literówki. Moje zycie od urodzenia mi nie szczęściło. Juz od małego zyłem w patologicznej rodzinie. Pamietam jak byłem jeszcze małym dzieckiem i mój ojciec przychodził do domu nawalony, przewracał się, trzaskał szafkami, garkami, bił moją matkę i gwałcił ja na moich oczach. Pamietam jak go policja nie raz zabierała z domu a on potem i tak robił to samo. Moja matka płakała była roztrzesiona, zastraszana. Pamietam jak uciekała ze mna do domu samotnej matki ale chyba tylko na pare dni. Potem wrócilismy i bylo to samo. Jak chorowałem to nie kupował leków a jak matka kupiła za pozyczona kase to wylał do zlewu. (Bo leki sa szkodliwe). Poza tym był brutalny wobec psa. Kopał go az musielismy go wydac. W szkole nigdy nie mialem lepiej. Byłem tak zastraszony w domu i w szkole ze jak chodziłem do podstawówki to byłem kozłem ofiarnym. Wszyscy mnie bili i dokuczali mi. Pamietak jak gonili mnie po szkole zeby mnie zbic. Wrociłem zestresowany do domu i tam tez stres. Przez to wszystko byłem troche głupi. Przychodziły mi rózne pomysły do głowy takie jak podpalanie nie tylko na dworze róznych smietnikow, łąk jak równiez ognisk na balkonie. Wyzucałem nawet rozne przedmioty przez okno z 13 pietra.. Rodzice mnie potem za to bili bardzo, a ojciec tak, że matka mi opowiadała ze mialem siniaki i straszyl mnie ze wyzuci mnie z balkonu z 13 pietra. Od tamtej pory mialem lęk wysokosci. Swój stres odreagowywałem przed komputerem grajac ale moja matka pozwalała mi od godziny do półotra. Co mnie bardzo bolało, bo tez nie mogłem sie dobrze wyluzowac. Nastał wiek nastoletni. Moi rodzice sie rozwiedli gdy poszedłem do gimnazjum. Wyprowadziłem sie z matką do B. Przez te 3 lata jak chodziłęm do gimnazjum w domu było naprawde swietnie. Chodziłem do psychologa rodzinnego oraz do domu wspierania dziecka i rodziny. Był to okres w moim zyciu w którym miałem najwiecej spokoju. Niestety czesto nie mialem co robic i nudziłęm sie w domu bo nigdy nie miałęm kolegów ani przyjacił. Wiec tez nie było za ciekawie nudzic sie całymi dniami w domu. Był spokoj a potem coś pękło i sie zmieniło. Tak nagle 3 letni spokoj mojej matki zmienił ją nie do poznania. W najbardziej nerwową krzykliwą i znerwicowaną osobe. Kiedy zacząłem chodzic do Technikum najpierw na profil mechaniczny, moja matka na początku czepiała sie o takie podstawowe rzeczy. Ze przyszedłem zmeczony po szkole i ze naczynia jakies tam nie pomyłem ze podłogi nie umyłem. Ze mam sie uczyc. Nawet jak bym wszystko umiał. A pracy domowej bym zadnej nie miał zadanej. To dla niej mialem sie uczyc 3-4 godziny bo dostane kare. Niee miałem sie czego uczyc wiec udawałem ze patrze w zeszyt. Ale to bardzo męczące. Potem chciałem rozrywki ale znowu tylko godzina na komputer a potem znowu do nauki. Masakra... To doprowadzało mnie do szalenstwa. Nagród nigdy nie dostawałem. A kary to ciagle. Dostalem dobrą ocene to ja to nic nie cieszylo. A dostałem zła i od razu afera. W technikum znowu sie zaczeło. Byłem kozłem ofiarnym, Bili mnie, wykręcali mi palce, i to bezkarnie. Mowiłem nauczyciela. Moja matka chodziła do szkoły a sszkoła nic sobie z tego nie robiła i pozwalała na takie akty przemocy. Czesto płąkałem potem po szkole bo byłem bardzo wrazliwy. Byłem bardzo zestresowany a do domu wracac nie chciałem bo wiedziałem ze tam bedzie jeszcze gozej. Ta znowu kaze mi sie uczyc a ja w takich nerwach nie skupie sie na nauce. Było by jeszcze co opowiadac ale nie pamietam dokladnie nic juz. Byłem zmuszony przeniesc sie do innego technikum na profil logistyczny. Przez pół roku miałem spokoj w szkole. Poznałem nawet pierwszych prawdziwych kolegów. Nie takich szkolnych. Ale takich co chcieli by ze mna spotykac sie po szkole. Bardzo ich polubiłem. Po jakims czasie miałem ich nawet za przyjaciół. Bo byli inni niz wszyscy. Nie palili i nie pili wiec nie mowili do mnie choc na piwo. A ja własnie kogos takiego szukałem bo nigdy nie byłem typem rozrabiaki który pali i pije. Miałem troche wtychnienia od nerwów matki. Tym bardziej ze ona nigdy nie potrafiła ze mną normalnie rozmawiac. Tylko zawsze krzyczała. Wiec wolałem spotykac sie codziennie z kolegami. Było nawet spoko. Znowu byłem szczesliwy. Po jakims czasie moi koledzy wpadli w złe towarzystwo zaczeli pic a potem odwrócili sie od mnie i sami mi dokuczali. Masakra przezylem wtedy depresje. Bol od wroga który codziennie dokucza w szkole jest niczym w porównaniu do bólu straty jedynych przyjaciół których mialem i noza jaki wbili mi w serce. I to bez powodu. Ja byłem dla nich tak dobry. Ze jak jeden sie nawalił to wziąłem go na noc do domu, przenocowałem na materacu zeby nie wracał do domu zazygany. Myslałem ze zaimponuje mu to i bedzie dla mnie lepszy. Wiele razy starałem sie z nimi pogodzic i nawet wybaczyc. Bo myślałem ze sie zmienia. Ale nie dałem rady bo potem sytuacja znowu sie powtarzała. Nie pomagała nawet rozmowa u psychologa szkolnego i podawanie sobie ręki. Było coraz gorzej. Oprócz przemocy fizycznej doszła przemoc psychiczna i zastraszanie. Rzucanie mnie jajkami. Wylewanie na mnie picia na korytarzy szkolnym i byłem cały mokry. Az serce boli gdy sobie przypomne co mi robili. Szkoła i tak nic sobie z tego nie robiła i mieli zachowanie poprawne. W szkole stres w domu stres bo moja matka była bardzo znerwicowana i bardzo znecała sie nad mna psychicznie. Wykanczajac mnie ciagłymi awanturami. W tym samym czasie odnowiłem kontakt z ojcem i odwiedzałem go co tydzien. Myslałem ze sie zmienił i w razie potrzeby gdy bedzie mi u matki zle to pójde do niego. Swój stres odreagowywałem pisząc posty na forum włąsnym które zrobiłem na darmowym hostingu ale z wykupioną domeną. Napisałem tam kiedys taki post o mojej depresji która powoli dostawałem.(Nie stwierdzonej przez lekaza tylko domyslałem sie sam po sobie po moich emocjach ze to depresja) I napisałem tam cos takiego: Mam wyjebane!! Przynajmniej prubuje miec wyje..ane, musze miec czas na myslenie, czas na pozbieranie sie z depresji.... Dlatego zaniedbam troche te forum, mam gdzies czy wchodzicie i cos piszecie.. Jesli nie chcecie to wasz problem, nie bede ciagle walczyl o mazenia czyli np. o posty codziennie bo jesli ktos cos nie napisze w 1 dzien to zwieksza mi sie depresja.. Dla tego wole zrezygnowac z mazen. Nie tylko tego ale innych tez bo kiedy upadam to nie bedzie tak bolalo, siegam po nastepne srodki depresyjne i likwiduje przyczyny...... kiedys myslalem ze ludzie z mazeniami sa bardziej wartosciowi fakt jesli sa to mazenia bez terminowe, na ktorych nam nie zalezy... moj blad polegal na tym ze za bardzo zalezalo mi zeby je spelnic. po upadku jestem chlopakiem obarczajacym sie wina ps to jest tylko 1 z miliona moich przemyslen, jeden z podstawowych, mam duzo wieksze problemy na glowie co o tym swiadczy? Moj dzien wygladal kiedys tak kiedy jeszcze nie mialem tak duzej depresji do szkoly od pon do pt od do zrezygnowalem na sob i niedziele co 2 tyg. Mam w dupie szkole sie swoim mazeniom i zainteresowaniom i hobby takim jak: -rower, -komputer, -czytanie ksiazek biznesowych, -zakladanie wlasnej firmy, -pisanie biznesplanu, -jezdzenie samochodem i mazenie zeby go tuningowac, -sluchanie muzyki, -chodzenie na spacery z kolegami kturych mialem za przyjaciol, -jezdzenie na spotkania biznesowe takie jak caschflow, -probowalem zainwestowac w swoj pierwszy biznes, -mialem była dziewczyne ktora okazala sie suka, -lubilem grac w gry pc codziennie po 6 godzin dziennie, - I nastepne mazenie o rozwinieciu swojego forum ale te mazenie to juz bylo spowodowane depresja bo kiedys dostalem rade zeby zapisywac swoje przemyslenia bo to pomaga i mam w dupie czy ktos to przeczyta bo ja pisze posty zeby sobie ulzyc i mam gdzies wasza opinie przyjaciela ktory mial mi pomoc w mazeniach i zalozyc ze mna inna firme i rozkrecic inny biznes... biznesy sie sypaly, chcialem miec zwykla prace ktora lubie, chcialem byc np. kurierem i jezdzic autem zawodowo ale na male trasy od rana do poludnia a nie takie ciezarowki co jada przez pol polski.. mazenie zostac kierowca rajdowym i nauczyc sie jezdzic szybko w legal, potem przezucilem sie na nielegal Teraz wszystko zucilem z powyzszych zeczy jezdze na rowerze bo mi sie nie chce i mnie to juz nie bawi, moze kiedys pujde ale nie tak czesto jak kiedys bo robilem po 50km dziennie szkoly juz prawie nie chodze mazenia ale nie mam zamiaru ich spelnic, nie poswiecam sie zainteresowaniom ani hobby bo sie wszystko sypnelo komputerze w ogole nie gram juz od pol roku przestalem czytac bo nie udalo sie zrealizowac zeczy w nich napisanych 5. firmy wlasnej nie udalo sie zalozyc a biznesplan sie sypnol samochod sie rozsypal z powodu rdzy sprzedajac stracilismy pare tys, probowalem sie pozbierac na nogi 2 samochodem lepszym ale jego tez praktycznie nie mam i nim nie jezdze, bo ciagle stoi w warsztacie i nie mam za co zaplacic za naprawe a na paliwo tez nie mam, a tuningowac tez nie mam za co.. a byl taki piekny kiedy go kupilem.. 7. mazenie aby zostac kierowca rajdowym LEGALNYM sie sypnelo bo rozpieprzylem samochod 1 dzien przed wyscigiem ale dobrze ze nie na wyscigu bo byl by wiekszy przypal... a jechalem szybko po polskiej drodze z dziurami i dziura byla tak duza ze odlamalem fragment przedniego zdezaka tlumik i zawieszenie. polskie drogi 8. Nocne wuscigi po 160 przez miasto byly juz spowodowane ciezka depresja a wyscigi dawaly mi spokoj, adrenalina sprwiala ze zapominalem na chwile o calych problemach, cudowne bylo uczucie ale teraz nie mam jak odreagowac bo nie mam na to kasy 9. muzyki juz nie slucham tyle, bo raz na pare dni po godzinie a kiedyc caly dzien chodzilem ze sluchawkami okazali sie falszywi i sie ode mnie odwrocili i jak sobie przypominam jak zmnie zranili to mnie stres ogarnia biznesowe sie sypnely zeby zainwestowac w swoj 1 biznes sie sypnelo bo pozyczylem ojcu 1500zl i do tej pory mi nie oddal bo nie ma. okazala sie suka pracy jako kurier tez sie nie dalo znalezc. To tylko 1 rozdzial moich problemow... Mam lub mialem jeszce problemy W rodzinie, w szkole, w domu z dziewczyna z koszmarami w nocy z zmartwieniami z obawami z tym ze nawet raz ucieklem z domu w wieze z koncem swiata z pieniedzmi z mandatami otrzymanymi w niesprawiediwy sposob ktore nie powinienem dostac i nie mam ich za co zaplacic przez co obawiam sie o to ze mnie zamkna i z tym ze przez ta deprecje jestem zlym czlowiekiem a kiedys bylem dobry.. Teraz mam wiele na sumieniu przez glupia deprasje O tym nie bede mowil bo to juz sa zbyt prywatne zeczy o ktorych wole sie zwiezyc komu innemu, PO tym wszystkim moje aktualne zycie wyglada w ten sposob ze mam nowa dziewczyne ktora jest milion razy lepsza od poprzedniej ale to tylko 1 zecz ktora mnie cieszy i gdyby nie ona to dawno bym z tego zrezygnowal....., wszystkich powyzszych zeczy nie mam. Jak sami widzicie wszystko mi sie sypło i miamem duze problemy. Nawet do marzen mialem pecha. I nie tylko, chciałem sie nawet zabic. Na szczescie sie nie odwazylem, tylko o tym myslalem i bylem blisko (dobrze ze nikt o tym nie wiedzial bo by mnie zamkneli do psychiatryka) Az cud ze moja rodzina nigdy nie zainteresował sie zaden kurator. Nie miałem nigdy zadnego wsparcia od nikogo. Zapomniałem wspomnąc o tym ze przez ten stres i depresje opusciłem sie w nauce. Nie byłem w stanie sie uczyc. Bo na lekcjach wogóle nie myslalem o nauce tylko o tym co bedzie po szkole i na przerwach... Dostawałem ciagle jednynki mialem zagrozenia. I to bardzo duzo. A ja nigdy nie wagarowałem. Moze raz czy 2 nie bylo mnie w szkole w przeciagu semestru. Nie to co moi równiesnicy którzy mieli 200godzin nieusprawiedliwionych a mieli dobre oceny. Nie tylko bylem zazdrosny ale tez wkurwiony. Nauczyciele mnie nie rozumieli wcale. Mieli mnie w dupie. Byłem tez na badaniach czy nie jestem dyslektykiem albo cos w tym styluu zeby miec łatwiej w nauce bo se naprrawde nie radzilem. A najgłupsze jest to ze nauczyciele wmawiali mi na siłe bo niby mysleli ze są mądrzejsi ze mi sie nie chce uczyc. I ze moje oceny są spowodowane moim lenistwem. Oczywiscie ja uwazałem inaczej bo uczylem sie w domu juz nie na pokaz ale naprawde dla siebie i nic. Nie pomagało mi to. Na domiar złego ja w podstawowce nie mialem angielskiego tylko rosyjski. A w techikum kazali mi sie uczyc angielskiego rozszezonego zaawanswowanego i logistyki po angielsku. A oni nie rozumieli mnie ze ja nie nadązam i mieli mnie w dupie wiec zawaliłem rok szkolny. Ani jednej pozytywnej oceny. A na lekcjach cały się trzęsłem zastraszony przez kolegow.. Znowu musiałem zmienic szkołe. Nie tylko z powodu dokuczania ale tez tego ze sobie nie radziłem w nauce. Dodam tez ze w domu cały czas nie było lepiej. Wiec przeniosłem sie do Liceum ogólnokształcącego dla dorosłych (soboty, niedziele) A tydzien wolny. Plus jest taki ze mogłem sobie znalezc prace no i dorosli sa powazniejsi wiec bede mial w koncu spokój. A kasa była mi bardzo potrzebna. Wiele razy mówiłem matce ze wyprowadze sie od niej jak najszycbciej to mozliwe bo juz nie wytrzymuje. Byłem załamany ze nie miałem dokąd pujsc ani do kogo. A zanim zarobił bym na własne mieszkanie w takim kraju to minie mare lat. Musiałem na siłe sie z nia meczyc. Bywały takie okresy ze wyprowadzilem sie do ojca ale nie wytrzymałem długo (wieciej jak tydzien) Wracałem do matki i znowu do ojca i tak na zmiane. Mojej matce tak odwalało ze traktowała mnie jak dziecko. Ja byłem pełnoletni a ona kazała mi wracac do domu na 18. pytała sie gdzie ide. Wszystkiego mi zabraniala. Czepiała sie ze muzyki słucham ze mam wyłączyc. Ze gram na kompie ze mam wylaczyc. Jak nie posłuchałem to wyrywałą mi mysz lub klawiature i trzaskala nia we mnie szarpiac sie ze mną. Płatki czekoladowe paliła mi w piecu bo jej sie nie podobało ze je jem. Przez takie zycie mialem tak maly apetyt ze jadlem po 2 kromki na kolacje i 2 na sniadanie. Co nie bylo normalne. Był taki okres ze załozylem własna firme oczywiscie upadła po miesiacu bo ZUS kazał mi płacic wiecej niz zarobilem/ Firma byla za namowa mojego ojca. On był winny tego ze wpałem w długi a on jeszcze mnie obwiniał ze niby ja go okradłem z pieniedzy i bylismy dla siebie wrogami. Klucilismy sie nie tylko o firme ale tez samochód który mi kupil( nie wiem co mu przyzsło do głowy ze był taki okres ze byl dla mnie taki dobry ze mi auto kupił. Ale jak mi kupował te auto to ja nie mialem pracy i była taka umowa ze on mi je bedzie utzymywał. Nie stety nie utzymywał mi tego auta i one sie rozpadło bo nie było serwisowane ani zabiezpieczane przed korozja i stało nie jezdzdone przez pol roku pod chmurką pod warsztatem. Przez niego auto straciłem i to pieknego zadbannego klasyka sprowadzonego z niemiec od pierszego własciciela (youngtimer) tym bardziiej bolało mnie serce. Nigdy mu tego nie wybacze. A potem on mowił ze i tak to byla moja wina. To ja auto rozwalilem do niby je nie szanowałem. Z uzbieranych pieniedzy kupiłem sobie tanie auto za (clio I) bo na wiecej mnie stac nie było. Pierwsze auto z własnej kasy i naprawiane z własnej kasy wiec ojciec nie ma nic do tego i nie zniszczy mi znowu marzen. Przez pół roku było dobrze ale potem robote straciłem i nie mialem go z czego naprawiac. Nie moglem pracy znalezc a auta sprzedac nie chciałem. Dowiedzialem sie ze przysługuja mi alimety ani mojej matce. Podobno bo nie wiedzialem o tym wczesniej. Bo byla taka sytuacja ze moja matka poszla do komornika bo ojcicec nie placil alimenty i komornik mi powiedział ze matka bieze pieniadze bez prawnie i to ja powinienem dostawac te alimenty wiec zaczolem o nie walczyc. Przydadza sie na auto pomyslałem. Bardzo pogorszyly mi sie przez to relacje z matka. Zaczela ze mna wojne. I byla tak za tymi pieniedzmi ze zaczęła na wszystkie sposoby mi dokuczac psychicznie. Powiedziala ze nie będzie mi kupowac ciuchów. Chodzilem w brzydkich wyblaklych a butach roztarganych. Powiedziala ze nie będzie mnie karmic jak nie będę jej placil alimentow. Mowilem chcesz 50zł 100, 200? Za mało... ona by chciała wszystkie a ja potrzebowałem na auto. Mowilem ze 200 albo wcale. To mowila ze nie.. Wiec chodzilem czesto glodny bez obiadu. Zebrałem o jedzienie. Czesto dziewczyna pomagała mi z jedzeniem gdy byłem głodny ale ja nigdy nie mialem dorych relacji z ich rodzicami wiec oni nie chcieli zebym do nich przychodzil do domu. Wiec bywały tygodnie ze bylem bez obiadu. A jej rodzice mieli mnie w dupie i nie chcieli mi pomoc. Nie lubili mnie tak bez powodu. Zbuntowałem sie tez matce ze nie bede wracał do domu na 20 wiec groziła mi ze mnie wyzuci z domu. I ze mnie nie wpusci. Myslalem ze nie mowi powaznie wiec dalej wracałem do domu w godzinach około Uwazam ze to bardzo dobra godzina. Moi rowniesnicy chodza na imprezy dyskoteki popijawy nie wracaja na cala noc do domu a ze mnei matka nie jest dumna ze jestem dobrym dzieckiem. Ona wolała by takiego co na imprezki chodzi. Doszło do tego ze mnie nie wpusciła faktycznie jak przyszlem pewnego dnia o Było mi tak smutno ze bylem bardzo załamany a jednoczesnie mialem taki szacunek do rodzicow bo bylem dobrze wychowany ze nie wezwałem na nia policji i poszlem spac w samochodzie. Wtedy byla chlodna jesien 2 stopnie i deszcz. W aucie bylo zimno ciasno i nie wygodnie. Budzilem sie co pół godziny z obolałym kręgośupem szyja i nogami. (Ciagle mialem depresje, płakalem calymi dniami) Na nastepny dzien bylo to samo ale tym razem wezwałem policje. Niestety policja byla bardzo nie kompetentna i potraktowała mnie bardzo nie milo. Powiedzieli ze matka wcale nie musi mnie wpuszczac do domu bo matka im powiedziala ze nie chodze do szkoly a oni w to uwiezyli i nie pomogli mnie zostawili mnie na klatce. Poszli. Mineła moze minuta jak stałem tam i zastanawiałem sie gdzie spedze noc. Ale matka otworzyla mi i wpuscila mnie zlitosci. Czasami kradłem jedzenie jak nie miałem co jesc. Tego bylo juz za wiele. Wyprowadzilem sie do ojca i postanowiłem sie do niej nie odzwywac za to ze potraktowala mnie jak psa i wyzuciła z domu. I nie karmila mnie. Ale u ojca mialem i mam nadal jeszcze wieksze pieklo ( bo jestem u niego aktualnie) ale nie wiem jak długo.. Aktualnie nie dawno zaczeła sie wiosna ale tylko kalendazowa. Przewaznie jest bardzo zimno i pogoda nie nastraja do spacerów z moja dziewczyna która mnie bardzo wspiera i akceptuje to jakie mam zycie. Wiec nie mając co robic, przeciez nie bedziemy siedziec na klatce schodowej cały dzien. Chcieli bysmy jak normalni ludzie posiedziec razem w domu, poogladac filmy, poprzytulac sie w cieplym luzku. Jednak czesto nie jest to mozliwe przez mojego ojca. Mój ojcec zawsze czepia sie mojej dziewczyny. Ubliza jej jest wobec niej hamski i nie kulturalny. Wyzywa ją obgaduje, az nie przyjemnie siedziec w takich warunkach... Potem przeprasza ale nie zawsze (jaki jest cud). Jest spokój moze tydzien lub 2. I znowu ma jakieś wąty. To mnie bardzo męczy psychicznie kiedy wobec niej taki jest. Moja duma mowi ze powinienem go uderzyc w obronie mojej dziewczyny ale nie podnosi sie reki na ojca. Z reszta i tak nie dał bym rady bo jest silniejszy. Nie raz nazwał ja suką lub dziwka lub jeszcze gorzej. Strasznej nienawisci do niego nabrałem za to. Któregos dnia tak sie nawarstwiła ta przemoc psychiczna i obrazanie mojej dziewczyny. Ze dostałem drgawek paralizujących i trzesłem sie jak stary znerwicowany dziad. Byłem bardzo wybuchowy. Zrobilem sie nieco agresywny. Czułem ze moge zrobic mu krzywde a nawet nie umyslnie zucic sie na niego i go zabic. Nie tylko jego ale kazdego kto mnie wkurwił bo nie umiałem panowac nad sobą. Poszłem do psychologa na 3 spotkania. I raz do psychiatry. Co prawda nie pomogli mi zabardzo. Wiem ze powinienem dalej chodzic ale mi sie odechciało. Pozatym przeszło mi samo. Uspokoiłem sie sam. Nie czułem jakos ze moga mi pomuc. Psychiatra zamiast wspierac mnie ze ten psychopata pójdzie siedziec zanim zniszczy mi całkiem psyche. Chociaz juz mam zniszczona bardzo. To wkurwiał mnie straszac ze pujde do psychiatryka czy do wiezienia. Co tez mnie jakos zraziło zeby tam chodzic. On tak mi zniszczył psyche. Ze zaczołem miec koszmary po nocach i to bardzo czesto. Pozatym w dzien kd nie spałem, Miałem wrazenie ze widze duchy, miałem zwidy. Urojenia.(fata morgana),stany lękowe. Poza tym ten psychiatra przepisał mi tabletki : "ATARAX" Ale one mi nie pomagały. Czułem sie po nich jeszcze gozej wiec odstwiłęm.. Przez stres jaja mnie bolały dostawałem w nich takich okromnych skórczów jak by mi je ktos kroił. Czesto kreciło mi sie w głowie przez nie. Miałem moze znowu 2 tyg spokoju. Przeszły mi te stany ten stres itd. A potem doszły nowe wydazenia. Poza tym kiedy to pisze to sprawia mi to okropny bul, bardzo stresuje mnie to ze to pisze i to przezywam, rozdrapuje swoje stare rany. Ale mysle se ze jak to napisze publicznie to bd taka troche zemsta dla niego ze taki jest. Czesto mysle o zemscie za to jak mnie traktuje Kiedys to nawet wyparł sie mnie i zżekł. Powiedział ze nie jestem jego synem, ze mnie przeklina. Ze nie nawidzi mnie..... Poza tym zawsze jak cos mu zginie w domu to jest na moja dziewczyne. Zginie mu telefon bo zapomnial gdzie polozył. Dziewczyna ukradła. Zapomniał dac węza od pralki z podłogi do wanny. To wyzywał ze moja dziewczyna mu wyjeła z wanny na podłoge specjalnie tak zeby dom zalało. A moja dziewczyna tg nie zrobiła. Jak mu sie pralka zepsuła. To wyzywał ze niby papieru toaloetowego mu nawpychała tam gdzie sie proszek sypie. Przyszedł mechanik rozkrecił pralke. Nie było zadnego papieru a ten nawet nie przeprosił. Zgineła mu kiełbasa to wyzywał ze moja dziewczyna mu zjadła. Ze nie chce jej tu nigdy na oczy wodziec ze suka ze nie spedzi ze mna za to swiat. Ze nigdy nie ma juz tu wstepu do tg domu. A za pare godzin kiełbasa sie znalazła. Debil przeprosił. Ale my mu nie wybaczyli bo robi to samo.. Nigdy nie powie jej w cztery oczy co mysli. Tylko ją obgaduje do mnie. Jak jej nie ma. Ze ona to pokraka jest ze fleja, flejtuch brudas, nie rób. (Oczywiscie nie zgadzam sie z tym) Ze mam z nia zerwac. Zebym se na dziwki poszedł. Zebym ja zostawił bo to i tamto. To mnie meczy.:( Albo złapie mnie agresja, albo drgawy. Albo wrazliwosc i sie popłącze. Apropo moja dziewczyna przychodziła do mnie bardzo zadko jak byla zima i bylo bardzo zimno. Bo nie bd na dworze seidziec. Jak jest cieplej to wolimy siedziec na dworzu niz z tym psychopata. Pewnego razu przyszła do mnie jako gosc. A ten jej groził pasem ze ma naczynia pomyc. Albo ze obiad ugotowac. A my mu odpyskowali zeby przyjechał do sosnowca posprzatał pokoj mojej dziewczynie. Jeszcze sie obraził o powiedzial ze jak go nie przeprosimy to bedzie zle. Całkiem niedawno to widziałem smierc w oczach. Chciał mnie zabic. Jak zwykle mial jakies wąty. Nawet głosna muzyka na fula nie dała rady go zagłuszyc bo wżeszczał głsoniej. Wiec sposób na to by wyłaczyc sie i myslec o czyms innym nie działał. Wyjsc z domu tez nie moglem. Bo stał w dzwiach jak jakis bydlak poza tym bylo pózno w nocy. Nie wytrzymałem powiedzialem zeby wyszedł z pokoju. I chciałem powoli zamnkąc dzwi od pokoju(nie trzaskałem) A on wtedy wpadł w taki szał ze zamknołem mu te dzwi ze pierdolnoł je pięsciom z takim impetem ze o mało nie wyleciały z zawiasów i mnie nie trafiły. A potem z tymi piesciami zucił sie na mnie. Krzyczał ze mnie zabije. Kierował zamach w moja strone. Pare udezen przyblokowałem unikiem lub rekami. Raz dostałem w głowe. Potem sie odsunołem i sie opamietał i wyszedł. Myslałem ze mnie wtedy zabije:( Bardzo sie bałem:( Najgorsze jest to ze nie mam dokąd pójsc. Nie wspominajac o tym ze moja dziewczyna tez nie ma normalnego domu i ma alkocholika w domu. Wiele razy chciała do mnie uciec no ale niestety nie da sie:( I to mi tez daje duzo stresu. A najbardziej mi dało cios w serce. Jak jej ojciec ją zbił. Miała nawet szramy na rece. A jej rodzice jeszcze zbili ja jak poszła do psychologa to zabrali fona. Pojbane jest to ze ja zawsze mazyłęm miec zastępczą rodzine. Poza tym moój ojciec chujowo gotuje a ja nie umiem wcale gotowac. I czesto mi nie smakuje. Poza tym nie lubie jego sledziów na okrągło. Mam inne smaki. A najgłupsze jest to ze moj ojciec jak mu cos odpierdoli to gra dobrego ojczulka i mi pomoze finansowo. Kupi mi cos do samochodu. Da na paliwo, czy pomoze w naprawie, Kiedys kupil mi rower i komputer. 2 Razy znalazł prace. Ale nie umiem mu byc za to wdzieczny za to co mi robi. Mam wrazenie ze on przekupuje mnie. Nie mam od niego milosci tylko kase A najbardziej to boli mnie serce, mam miękkie serce wobec swoich rodzicow. I ciezko mi o nich tak pisac. Wychowali ale bardziej matka.( ojciec to tylko finanowo) Matka bardziej miloscia. Wychowali mnie na dobrego człowieka. Nie pije nie pale, nie cpam jestem abstynentem. Nie imprezuje. Nie zadaje sie z złym towarzystwem. Nie mam kłopotów z prawem jak inni. Juz nie umiem mowic kocham a kiedys potrafiłęm. Łzy płyną mi z oczów. Nie umiem wybaczyc. A ni jemu ani matce. Nie wróce do niej. Nie bede jej płącił 550zł alimentow za obiady bo nie mial bym jak auta utrzymac. Do tg nie bd wracał do domu n a zreszta ona nie lepsza. Tez sie darłą na mnie. Tym b ze ona nie potrafi przeprosic ani byc taka jak z lat gimnazjalnych.. Miła i spokojna. Mowiła mi przynajmniej ze mnie kocha. Ale współczuje mojej dziewczynie, jej nigdy w zyciu rodzice nie powiedzieli ze ją kochają. A ojciec sie niegdy nia nie interesował. Nie rozmawiają ze soba. Jak bym chociaż znalazł prace to było by lepiej. Bo do mazen w biznes to straciłem ambicje. Jestem zbyt słaby zeby w tym se porradzic. Niejestem gotowy na to by utrzymac sie samemu. Wyzywic siebie i swoja dziewczyne, Opłacic rachunków. Nawet jak bym pracował 12 godzin i znalazł ta prace to by sie nie dało przez Tuska.
jak sie nie uczyc i miec dobre oceny